"1670". Widziałam 3. sezon i nie mam dobrych wieści - RECENZJA

"1670" wraca dziś z nowymi odcinkami. Najlepszy serial w historii Polski zdążył już wyrobić sobie renomę, a jego fani - określony poziom oczekiwań. I niestety obwieszczam, że tym razem nie zostały one spełnione. Choć to wcale nie oznacza, że jest beznadziejnie.

Bartłomiej Topa jako Jan Paweł z serialu 1670 trzyma ludzika z kasztanów. Recenzję 3. sezonu przeczytasz na Eska.
Autor: Jarosław Sosiński/ Netflix/ Materiały prasowe

"1670" powraca. Od naszej ostatniej wizyty w Adamczysze minął niespełna rok, co oznacza, że twórcy szybko wzięli się do roboty, byśmy nie czekali na trzeci sezon z taką niecierpliwością, z jaką Marcin (Jędrzej Hycnar) wyczekiwał odpowiedzi od Anieli (Martyna Byczkowska). I choć mój zawód nie może równać się rozpaczy pięknolicego szlachcica, każdy kolejny odcinek nowej serii napawał mnie coraz większym smutkiem.

"1670" - rozmawiamy z Kiryłem Pietruczukiem (Maciej) i Dobromirem Dymeckim (Bogdan) o 2. i 3. sezonie | Wywiady ESKA

Jan Paweł Adamczewski przechodzi kryzys, a wraz z nim całe "1670"

Akcja trzeciego sezonu "1670" rozpoczyna się na osiem miesięcy po wydarzeniach z poprzednika (czyli w sumie to jesteśmy już w roku 1671). Aniela wraca do domu i zastaje Adamczychę w opłakanym stanie. Jan Paweł (Bartłomiej Topa) pogrążył się w bezbrzeżnej rozpaczy na skutek utraty tytułu szlacheckiego, z Zofią (Katarzyna Herman) wcale nie jest lepiej, a i okolicznym mieszkańcom coraz dotkliwiej doskwiera choroba poszlachecka. Ksiądz Jakub (Michał Sikorski) walczy o wpływy na dworze królewskim w Warszawie, Maciej (Kirył Pietruczuk) i Bogdan (Dobromir Dymecki) przeżywają dość... kuriozalne przygody, a Stanisław (Filip Zaręba) znów znika na większość sezonu. I choć najsłynniejszy Jan Paweł w historii Polski dość szybko staje na nogi, serialowi kryzys towarzyszy aż do ostatniej minuty finałowego odcinka.

Trzeci sezon "1670" potwierdza to, czego nauczyły nas poprzednie sezony "Rodu smoka" - doskonałe aktorstwo i świetna realizacja nie wystarczą, gdy scenariusz "nie dowozi". W nowych odcinkach znajdujemy niemal wszystko, za co wcześniej pokochaliśmy hit Netflixa - aktorzy spisują się znakomicie (tu jak zwykle prym wiodą Bartłomiej Topa, Michał Sikorski i Dobromir Dymecki), reżyseria to znów klasa sama w sobie, a zdjęcia, kostiumy i scenografie to - jak dotychczas - czyste złoto i diamenty. Tylko tym razem to zwyczajnie nie działa.

Bartłomiej Topa jako Jan Paweł Adamczewski w 3. sezonie 1670
Autor: Jarosław Sosiński/ Netflix/ Materiały prasowe

"1670" - recenzja trzeciego sezonu

Największą bolączką trzeciego sezonu "1670" jest fakt, iż jest on zwyczajnie nieśmieszny. To nie tak, że twórcy postawili na powagę i nieco ograniczyli humor - jego natężenie jest na dokładnie takim samym poziomie, jak w poprzednich dwóch odsłonach. Sęk w tym, że jakieś 95% żartów nie bawi, a co gorsza - większość zwyczajnie żenuje. Ponadto coraz częściej czuć, że dana scena, a nawet całe wątki (jak nieszczęsne przygody Bogdana i Macieja) powstały wyłącznie po to, by twórcy mogli dowieźć nam jakiś nieśmieszny, boomerski żart. I zamiast być angażująco i zabawnie, jest nudno i niezręcznie.

Oglądając nowe odcinki aż nie mogłam uwierzyć w to, jak kompletnie nie obchodzą mnie losy tych bohaterów - a mówimy przecież o ekipie, którą szczerze uwielbiam. Moja miłość do Adamczewskich nie zbladła, po prostu ich przygody przestały być jakkolwiek ciekawe, a żarty i potyczki słowne - błyskotliwe. Oczywiście, wciąż jest tu sporo dobrych pomysłów i trafnych anegdot, tym razem podano je jednak w zaskakująco miałki, nużący, oczywisty i ciężkostrawny sposób. Oglądając ten sezon odniosłam wrażenie, jakby Jakub Rużyłło - któremu talentu i polotu odmówiłby tylko szaleniec - pisał ten scenariusz pod przymusem i presją oczekiwań. Byle powstał i to możliwie jak najszybciej, bo fani się niecierpliwią. Jako naczelna fanka "1670" z tego miejsca obwieszczam, że na czwarty sezon mogę czekać nawet i 5 lat, byle ekipa twórcza miała czas na oddech i przestrzeń na rozwinięcie skrzydeł. Bo kultura fandomów i naciski ze strony streamingów, by dany fandom zadowolić, zabiły już niejeden serial. Nie chcę by zabiły też "1670", bo byłoby to prawdziwą zbrodnią.

Katarzyna Herman jako Zofia Adamczewska w 3. sezonie 1670
Autor: Jarosław Sosiński/ Netflix/ Materiały prasowe

Jeszcze "1670" nie zginęło

Reasumując, trzeci sezon "1670" zawodzi i w mojej ocenie - piszę to z wielkim bólem w sercu - spada z poziomu 10/10 do 6/10. Fabuła klejona jest na siłę, opowieści brakuje dotychczasowego polotu (do tego stopnia, że w trakcie seansu wielokrotnie miałam ochotę sięgnąć po telefon, co chyba możemy już uznać za wyznacznik narracyjnej miałkości), Jan Paweł zamiast bawić potężnie irytuje, a wątek Bogdana powstał chyba tylko dlatego, że gdyby go zabrakło, fani chwyciliby za widły i podpalili siedzibę Netflixa. W efekcie mojego ulubieńca wprawdzie nie zabrakło, ale pomysłu na jego postać już tak. Święcie jednak wierzę, że jest to chwilowy kryzys, wywołany presją oczekiwań i w kolejnych odcinkach (jeśli takowe powstaną) wciąż może być pięknie. Ale tylko wtedy, gdy twórcom pozwoli się kręcić ten serial z miłości, nie przymusu.

"1670". Jak dobrze pamiętasz 1. sezon polskiego hitu?
Pytanie 1 z 12
Kim w serialu jest Aniela?
Aniela 1670

PRZECZYTAJ TEŻ: Ekipa "Rancza" przeniosła się na Podlasie. Dawno niewidziani bohaterowie serialu w nowej odsłonie [ZDJĘCIA]