Co wydarzyło się na Księżycu?
NASA potwierdziła, że fragment rakiety Falcon 9 spadł w środę, lądując w pobliżu Krateru Einsteina na zachodniej stronie widocznej tarczy Księżyca. Specjaliści przewidywali, że krater powstały w wyniku tego zderzenia będzie miał około 4 metry głębokości i 20-30 metrów średnicy, a cząstki regolitu zostaną wyrzucone na wysokość około 100 kilometrów.
„Górny stopień rakiety Falcon 9 firmy SpaceX uderzył w powierzchnię Księżyca w sposób nieplanowany. (...) Nie jest to jednak powód do niepokoju. Jest to w rzeczywistości technicznie dopuszczalna i bezpieczna metoda utylizacji sprzętu na niskiej orbicie księżycowej” - powiedziała w materiale zamieszczonym w serwisie X dr Kelsey Young, specjalistka ds. Księżyca z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda NASA.
Znaczenie dla badań naukowych
Dr Kelsey Young zaznaczyła, że Księżyc jest idealnym miejscem do badań procesów zachodzących w całym Układzie Słonecznym. „Nie ma tam atmosfery ani środowiska, a regolit, czyli powierzchnia Księżyca, pozostaje stabilny przez długie okresy. W szczególności powstawanie kraterów uderzeniowych jest procesem zachodzącym w całym Układzie Słonecznym, a zderzenie obiektu o znanych wymiarach i znanej prędkości z powierzchnią Księżyca może pomóc naukowcom w określeniu procesu powstawania kraterów uderzeniowych” - dodała.
Reakcja naukowców na upadek rakiety
Zdarzenie to zostało określone przez dr inż. Tomasza Zawistowskiego z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk jako „niezaplanowany, przypadkowy eksperyment”. Naukowcy są zainteresowani tym wydarzeniem, ponieważ umożliwia ono analizę cząstek wyrzuconych podczas uderzenia, co pozwala na badanie składu księżycowego podłoża.
Na miejsce uderzenia skierowano sondy, w tym Lunar Recoinassance Orbiter należący do NASA. Obserwacje będą kontynuowane również przy użyciu teleskopów.
Przyszłość eksploracji Księżyca
Dr Tomasz Zawistowski zaznaczył, że miejsce upadku rakiety nie jest obecnie uwzględniane w planach przyszłej eksploracji Księżyca. „Ostatnia mija Artemis pokazała, że próby zmierzają w kierunku obszarów, które dają możliwość zaopatrzania w niezbędne do życia materiały, na przykład wodę. Planowane misje, w tym załogowe, mają się więc odbyć na południowym biegunie Księżyca” - wyjaśnił.
Według niego, jednym z głównych celów obserwacji jest ocena ryzyka, jakie niesie ze sobą podobne zdarzenie dla przyszłych baz księżycowych. „Misje księżycowe są coraz częstsze i bardziej intensywne. W związku z tym może pojawiać się wiele nieprzewidzianych wydarzeń, to taki efekt uboczny naszej tam obecności” - dodał.
Podkreślił także, że zagrożenie związane jest z uderzeniami kosmicznych śmieci lub meteorytów w powierzchnię Księżyca, a także z pióropuszem cząstek i fragmentów skał wyrzuconych podczas impaktu. „Ponieważ nie ma tam atmosfery, cząstki nabierają dużych prędkości, a ich trajektorie są przypadkowe i nieprzewidywalne. Przy tak dużych prędkościach może nastąpić uszkodzenie infrastruktury, którą potencjalnie będziemy budować na Księżycu. Jeżeli postawimy tam panele słoneczne, lustra i różne inne urządzenia, które mają służyć podtrzymaniu naszej egzystencji na Srebrnym Globie, mogą one zostać zniszczone. Musimy więc być przygotowani na tego typu przypadki” - opowiadał.
Historia uderzeń na Księżyc
Dr Zawistowski przypomniał, że pierwsze obiekty stworzone przez człowieka zaczęły spadać na Księżyc około 70 lat temu. „Zaczęło się jeszcze od sond radzieckich w końcu lat 50. Przeprowadzono potem też kilka eksperymentów planowanych po to, żeby już w czasie misji Apollo skalibrować sejsmografy umieszczone na powierzchni Księżyca” - opowiadał ekspert.
W 2009 roku miało miejsce spektakularne uderzenie w powierzchnię Księżyca, prowokowane przez człowieka. „Wtedy zorganizowano misję LCROSS, podczas której jeden z członów amerykańskiej rakiety nośnej ATLAS V został skierowany w kierunku krateru na biegunie południowym, głównie po to, żeby zweryfikować jego zawartość. Wcześniej istniały hipotezy, że jest tam lód, czyli potencjalne źródło wody dla przyszłych misji” - tłumaczył dr Zawistowski.
Dzięki sondzie wysłanej nad miejsce uderzenia naukowcy potwierdzili obecność zamarzniętej wody w kraterze. „Zarejestrowano około 100 kg wody w cząstkach, które - zmieszane z regolitem - zostały wyrzucone ponad powierzchnię Księżyca wskutek uderzenia” - powiedział dr Tomasz Zawistowski.
Źródło PAP.