Dania wysyła wojsko na Grenlandię
Duńskie władze skierowały na Grenlandię wysunięte dowództwo wojskowe, które ma koordynować działania związane ze wzmocnieniem obrony wyspy. Informację podał w środę publiczny nadawca DR, publikując zdjęcia samolotu patrolowego Challenger duńskich sił powietrznych na lotnisku w grenlandzkiej stolicy Nuuk.
Jak informują źródła telewizji, głównym zadaniem dowództwa jest przygotowanie infrastruktury oraz zaplanowanie logistyki niezbędnej do przyjęcia większych sił wojskowych. Chodzi zarówno o jednostki duńskie, jak i kontyngenty państw sojuszniczych.
Media zwracają uwagę, że znaczna część duńskiej armii, w tym jednostki bojowe, pozostaje obecnie zaangażowana w działania obronne w regionie Morza Bałtyckiego. Tym większe znaczenie ma więc etapowe przygotowanie zaplecza na Grenlandii.
O planach zwiększenia obecności wojskowej na arktycznej wyspie mówił we wtorek minister obrony Danii Troels Lund Poulsen. Podkreślał, że Kopenhaga chce wzmocnić własne siły zbrojne na Grenlandii, a także otwiera się na większe zaangażowanie wojsk państw sojuszniczych.
Obecnie duński kontyngent wojskowy na Grenlandii liczy około 250–300 żołnierzy i podlega Dowództwu Arktycznemu z siedzibą w Nuuk. Jedną z najbardziej charakterystycznych formacji jest Patrol Syriusz — unikatowa na skalę światową jednostka wykorzystująca psie zaprzęgi do patrolowania rozległych i trudno dostępnych terenów arktycznych.
Grenlandia jako kość niezgody?
Kwestia bezpieczeństwa Grenlandii od lat pozostaje elementem napięć w relacjach duńsko-amerykańskich. Administracja prezydenta Donalda Trumpa wielokrotnie wskazywała na niewystarczające – jej zdaniem – zaangażowanie Danii w obronę wyspy, podnosząc argumenty za koniecznością przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Sam Trump ironizował wcześniej na temat duńskich inwestycji w zakup psów dla patroli arktycznych.
W środę po południu w Waszyngtonie zaplanowano spotkanie delegacji duńsko-grenlandzkiej z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio oraz wiceprezydentem J.D. Vance’em. Rozmowy mają dotyczyć przyszłości Grenlandii i jej znaczenia strategicznego.
Na początku 2026 roku spór o arktyczną wyspę ponownie się zaostrzył, gdy prezydent Trump powtórzył, że kontrola nad Grenlandią jest kluczowa dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jego deklaracje zbiegły się w czasie z amerykańską interwencją wojskową w Wenezueli, co dodatkowo wzmocniło napięcia na arenie międzynarodowej.