Spis treści
Reżyser o współpracy z Alicją Szemplińską przed Eurowizją 2026
Alicja Szemplińska już 12 maja wystąpi w półfinale Eurowizji 2026, a już za moment leci do Wiednia. Jej występ jest już dopięty na ostatni guzik. Reżyserem jej show będzie Kamil Staszczyszyn, który odpowiadał już za prezentację Polski na Eurowizji Junior 2025. W rozmowie z Adrianem Rybakiem z ESKI opowiedział o kulisach współpracy z reprezentantką Polski.
Ja jestem oczarowany współpracą z tak znakomitą artystką, która wie czego chce, wie czego oczekuje, a przede wszystkim śpiewa, prawie jak nikt inny w tym kraju. Jestem jej bardzo wdzięczny za to, że spodobał jej się mój pomysł i poprosiła mnie, żebym został reżyserem jej występu - mówi nam Staszczyszyn.
Okazuje się, że pomysł na występ narodził się jeszcze zanim Alicja wygrała preselekcje!
Spontanicznie pokazałem Alicji mój pomysł. Alicji się to spodobało. Po trzech dniach się ze mną skontaktowała i mówi: "Kamil, ja to czuję, mi się to bardzo podoba. To jest dokładnie ta historia, którą chcę pokazać. Zróbmy to, zaryzykujmy". Jak jeszcze nie było wyników preselekcji, to musieliśmy już zacząć o tym myśleć, wziąć pod uwagę, co by było gdyby, Alicja wygrała, ponieważ jeszcze tego samego dnia musieliśmy zrobić próbę, wstępny zarys, jakby to mogło wyglądać i wysłać to do organizatorów, bo był deadline.
ZOBACZ TAKŻE: Alicja Szemplińska w koszulce Cancer Figherts na konferencji przed Eurowizją. "Wszyscy jesteśmy po to, żeby pomóc"
Ogromny rekwizyt na scenie
Wiemy już, że Alicja Szemplińska będzie miała na scenie bardzo duży rekwizyt. ESKA dowiedziała się, że według pierwszego projektu był on tak ogromny, że organizatorzy konkursu poprosili o jego zmniejszenie!
W moim pierwszej wizji ten rekwizyt miał być większy, ale dostaliśmy od organizatorów taką informację, ile może ważyć, z ilu elementów może się składać. Wszelkie zasady, jak to powinno wyglądać i po tej pierwszej wersji naszego projektu stworzyliśmy drugą, potem jeszcze trzecią, żeby to wszystko się zgadzało i czekaliśmy na akcept ze strony organizatorów, że "tak macie zielone światło, możecie produkować swój rekwizyt" - opowiada nam reżyser.
Pozostaje jednak odpowiedź na pytanie: co to jest? Kamil Staszczyszyn nie mógł tego zdradzić, ale zaznaczył, że nie chodzi o żaden motyw religijny.
Nie będą to schody, jak wiele osób myśli. Nie będzie to też konfesjonał. Nie będzie to ambona. Ani ołtarz, ani krzyż, ani złożone dłonie. To będzie coś zupełnie innego, prostego w formie, minimalistycznego, ale myślę, że z drugiej strony monumentalnego. Jest to też rekwizyt, który jest dużym wyzwaniem dla Alicji i dla tancerzy. Jest częścią tej historii, którą chcemy opowiedzieć. Tej drogi Alicji do spełnienia marzeń.
Wyzwanie dla artystki!
ESKA ustaliła, że rekwizyt nie będzie tylko dekoracją, ale też elementem, z którym Alicja Szemplińska będzie wchodziła w interakcję. Reżyser wyjaśnił nam, czy ten wysiłek artystki może wpłynąć na jej występ wokalny.
Na pewno może to wpłynąć na wokal, ale bardzo dużo ćwiczyliśmy z rekwizytem, żeby takiej sytuacji nie było. Szukaliśmy też odpowiednich ruchów, odpowiednich gestów, odpowiednich pozycji, żeby Alicja czuła się jak najbardziej komfortowo, bo jednak wokal jest najważniejszy. I to było naszym takim głównym motto, żeby ten rekwizyt nie wpłynął negatywnie na jej wokal, a wręcz przeciwnie - uspokaja reżyser.
"Ważnym elementem będą dłonie"
Występ Polski na Eurowizji 2026 ma nie być tylko ładnym obrazkiem, ale ma opowiadać personalną drogę Alicji Szemplińskiej.
Alicja jest osobą, która wie, czego chce w życiu, czego oczekuje od życia, jakie sobie cele obrała i teraz spełnia swoje marzenia i idzie tą swoją własną drogą. Wiadomo, że gdzieś tam po drodze pojawiają się jakieś zwątpienia, lęki, słabości i to symbolizują tancerze w tym występie. Jednak to ona ma wszystko w swoich dłoniach, w swoich rękach i to od niej zależy, jak jej życie będzie wyglądało, jak jej kariera będzie wyglądała. Dlatego też ważnym elementem będą w pewien sposób dłonie w tym występie - zdradza Staszczyszyn.