Kiedy w listopadowe popołudnie publiczność zajmowała miejsca przy Mińskiej 65, nikt nie spodziewał się, że wśród intensywnej, niemal rzeźbiarskiej kolekcji "NERO SU NERO" to właśnie akcesoria zapiszą się najmocniej w pamięci.
W świecie MMC detal nigdy nie jest dodatkiem do całości – raczej kodem, który tłumaczy, skąd bierze się ich myślenie o modzie. A tej jesieni i zimy akcesoria okazały się definicją funkcjonalności, artystycznej formy i miejskim rytmu w najlepszym wydaniu.
Czerń czerni nierówna
Pokaz "NERO SU NERO" był celebracją czerni we wszystkich jej odsłonach – od matowej tafty, przez pióra, po lakier, który odbijał światło jak szkło. W tym mrocznym, dopracowanym świecie szczególnie odcinały się akcesoria: żółte torby, berety, przeskalowane rękawice czy szale z nadrukowanym "NERO".
Zresztą, nie od dziś wiadomo, że to znak firmowy projektantek MMC – drobny gest, a jednak wystarczająco mocny, by naruszyć monochromatyczną równowagę. Twórczynie lat pokazują, że dodatki są dla nich nie tyle dekoracją, ile narzędziem do budowania charakteru sylwetki.
Na wybiegu pojawiły się też akcesoria skórzane, stworzone jako limitowany projekt we współpracy z partnerem pokazu. Niewielkie, ale w pełni zgodne z filozofią MMC: surowe w formie, przemyślane, eleganckie. Taki błysk wokół talii czy w dłoni, który nie mówi dużo, a jednak trudno go przegapić.
Pasek zmienia zasady gry
Najwięcej emocji budził jednak skórzany pasek – na pozór prosty, niekrzykliwy, ale w gruncie rzeczy zaprojektowany tak, by dźwigać na sobie całą ideę funkcjonalności.
Można nosić go klasycznie, przełożony przez szlufki; można przewiesić na skos jak nerkę; można potraktować go jako podróżną pomoc albo festiwalowego sprzymierzeńca. Dwa dopinane elementy – jeden dopasowany do niewielkiego urządzenia, drugi na niezbędne drobiazgi, które najczęściej giną gdzieś w czeluściach toreb – sprawiają, że pasek staje się nie tyle ozdobą, ile małym systemem codziennej organizacji.
Piękny, kuszący i... niedostępny
Najciekawsze jednak, że ten projekt w ogóle nie trafił do sprzedaży. I wbrew pozorom nie osłabia to jego znaczenia – wręcz przeciwnie. Pasek zaczął żyć własną legendą: widziany na wybiegu, podziwiany z bliska, komentowany chwilę po zakończeniu show. Obiekt pożądania, który jednocześnie pełni rolę manifestu i całkowicie redefiniuje sposób myślenia o modzie, która ma być partnerem codzienności, a nie tylko widowiskiem.
Dlaczego to właśnie dodatki piszą dziś historię MMC?
MMC słynie z silnej, charakterystycznej formy – futer, lakierów, futurystycznych kształtów i eksperymentów z objętością – ale od kilku sezonów coraz częściej sięga po rozwiązania, które, zamiast krzyczeć i robić wrażenia, po prostu działają. Projektantki obserwują tempo, w jakim żyją ludzie: na walizkach, w biegu, między spotkaniem a powrotem do domu.
W tym pędzie dodatki stają się sprytnymi narzędziami. Akcesoria z pokazu MMC "NERO SU NERO" – w tym te dopinane do paska – są odpowiedzią na potrzebę praktyczności. Mają ułatwiać codzienne funkcjonowanie, nie tracąc przy tym ani grama stylu. Wystarczy spojrzeć na nie świeżym okiem.