Zwycięzcy "Azja Express" i twórcy lifestyle’owego imperium, Andziaks i Luka, właśnie przeżywają najpiękniejsze chwile – 7 stycznia 2026 roku do 5-letniej Charlotte dołączył braciszek. Fani z zaparciem tchu śledzili relacje z porodu, ale prawdziwe emocje wywołał najnowszy vlog Luki, w którym ujawnił kulisy poszukiwań idealnego „push present”.
Polecany artykuł:
Hołd dla matek
Łukasz Trochonowicz w najnowszym materiale wideo wykazał się ogromną empatią wobec kobiet. Youtuber nie krył podziwu dla swojej żony i wszystkich matek, podkreślając, jak wielkim obciążeniem dla organizmu jest ciąża i sam moment przyjścia dziecka na świat. Zauważył, że zmiany hormonalne i fizyczne to wyzwanie, któremu niewielu mężczyzn byłoby w stanie sprostać.
Wszystkim kobietom wielkie chapeau bas za to, że rodzicie dzieci. Ja sobie nie wyobrażam. Nie wyobrażam sobie, jak można mieć w sobie człowieka przez dziewięć miesięcy, jaki to musi być ciężar i fizyczny, i hormonalny, bo wszystko się tam zmienia. Naprawdę wielki ukłon. No i kończy się to wszystko porodem, to też nie jest łatwe. To jest piękna rzecz, ale na pewno jest to bardzo bolesne, bardzo obciążające
- powiedział swoim fanom.
Walka o wymarzony prezent
Zgodnie z coraz popularniejszą tradycją „push present”, czyli prezentu wręczanego kobiecie po urodzeniu dziecka, Luka postanowił zrealizować marzenie Angeliki. Wybór padł na dodatki z najwyższej półki. Youtuber przyznał, że to sama Andziaks subtelnie naprowadziła go na ten pomysł, pokazując wideo innych kobiet otrzymujących nagrody za trudy porodu. Luka nie zamierzał oszczędzać i od razu skierował swoje kroki do luksusowego domu handlowego w Warszawie. Presja była ogromna, ponieważ znalezienie konkretnych modeli torebek w butikach luksusowych marek często graniczy z cudem. Łukasz był jednak zdeterminowany.
Torebka – to na pewno. Chcę jechać do Diora, bo tam jest torebka wymarzona, taką sobie zażyczyła, po prostu podoba się jej. W którymś z tych sklepów musi być ta torebka, jeśli nie, to jestem ugotowany
- relacjonował widzom.
Zamiast jednej, dwie torebki
Plan Luki powiódł się z nawiązką. Choć pierwotnie szukał jednego modelu, los sprawił, że znalazł coś jeszcze – dodatek, który Andziaks wypatrzyła już podczas ich wcześniejszych podróży. Ostatecznie do domu wrócił z dwoma charakterystycznymi pudełkami, co z pewnością wywołało uśmiech na twarzy świeżo upieczonej mamy. Influencer podkreślił przy tym, że niezależnie od statusu materialnego, każda kobieta zasługuje na gest wdzięczności po porodzie.
Jestem bardzo szczęśliwy, bo się udało. I to udało się nad wyraz. Była torebka, którą bardzo chciałem, Angelika też chciała, mam nadzieję, że się jej nie zmieniło i nie jest to zachcianka ciążowa. Ale uwaga – była jeszcze druga torebka. I ona ją mierzyła w Dubaju, i też się jej bardzo podobała. (...) Oprócz wspomagania jej w obowiązkach, mogę tak się jej odwdzięczyć
- podsumował dumnie we vlogu.
Luka potrafi docenić ukochaną kobietę, stawiając poprzeczkę dla innych „instagramowych mężów” wyjątkowo wysoko.