Spis treści
Doda od zarania kariery konsekwentnie budowała wizerunek osoby łamiącej wszelkie schematy. Jej sceniczne wcielenia, nierzadko pełne prowokacji, miały za zadanie wzbudzać zainteresowanie i prowokować do dyskusji. Gwiazda otwarcie przyznaje, że jej medialne oblicze to w dużej mierze precyzyjnie zaplanowana taktyka marketingowa. W niedawnym wydaniu podcastu "WELLcome w popkulturze", prowadzonego przez Dorotę Wellman i Jakuba Wellmana, poruszono kwestię konfliktów wokalistki z prawem.
Dorota Wellman zapytała Dodę o procesy sądowe. Przypomina sprawę uszkodzenia samochodu
Podczas rozmowy w podcaście Wellmanów artystka omówiła aktualne plany zawodowe oraz swoją działalność społeczną w kwestii ochrony praw zwierząt. Doda nie ukrywa radości ze swojego występu na PGE Narodowym, który ma się odbyć w 2027 roku. Dorota Wellman podjęła jednak temat batalii sądowych, w które artystka była uwikłana na przestrzeni lat. Piosenkarka w wielu wcześniejszych wywiadach tłumaczyła, że jej szeroko komentowane reakcje zawsze wynikały z postawy innych osób. W trakcie dyskusji powrócił głośny incydent z porysowaniem nożem samochodu jej byłego partnera, Emila Hajdara. Za to przewinienie w 2017 roku nałożono na nią karę grzywny.
"Czy byłaś przestępczynią? Czy poigrałaś z prawem?" - zapytała prowadząca "Dzień Dobry TVN".
"Igram z prawem, powiem ci, od wielu lat. Chociażby rysowanie samochodem to jest igranie z prawem... [...] Czyli teraz co, mam się kamienować do końca życia? Już swoją karę odbębniłam, przeszłam, nie każe się dwa razy za to samo. Ja jednak, widzisz, nie umiem się biczować za to" - odpowiedziała Doda.
Doda nie poczuwa się do przestępstw? "Opanować się potrafię"
W dalszej części wywiadu piosenkarka przyznała, że z upływem czasu zmieniła swój sposób reagowania na sytuacje o charakterze prowokacyjnym. Gwiazda ratuje się poczuciem humoru i chociaż posłusznie przyjmuje nałożone na nią kary, to obecnie podchodzi do wydarzeń z dystansem. Jak stwierdziła, afera dotycząca auta jej byłego partnera, jest dla niej zabawna.
"Opanować się potrafię. Już dziesięć lat nie porysowałam nikomu samochodu i też nikogo nie spoliczkowałam, więc chyba tym prowokacjom udaje mi się jakoś przeciwstawić. Natomiast przez to, że ja mam dość taki komediowy charakter, nie umiem do tego podchodzić poważnie" - stwierdziła.
"Ja widzę siebie z boku, jak ja rysuję po tym samochodzie, i bawi mnie to. Wiem, że w tym sądzie uzyskałam karę, jaką uzyskałam, ale nie jestem w stanie podejść do tego jako do jakiegoś przestępstwa, ponieważ wiem, jaki powód i jakie złamane serce mną kierowało. I wiem, ile moich koleżanek robiło to samo" - dodała.