Usłyszała okropną diagnozę: niepłodność. Dominika Gwit opowiedziała o swoim dramacie

2026-03-21 23:50

Zmagająca się z otyłością od wczesnych lat Dominika Gwit (37 l.) podjęła kiedyś dramatyczną decyzję o radykalnym odchudzaniu. Choć osiągnęła upragnioną szczupłą sylwetkę, zapłaciła za to ogromną cenę zdrowotną. W najnowszej rozmowie gwiazda wyznała całą prawdę o rujnowaniu własnego organizmu oraz długiej drodze do upragnionego macierzyństwa.

Widzowie doskonale znają Dominikę Gwit z debiutanckiej roli w głośnym filmie "Galerianki" z 2009 roku oraz późniejszego angażu w hitowym serialu stacji TVN "Przepis na życie". Gwiazda polskiego ekranu przez większość życia borykała się z nadprogramowymi kilogramami i pragnęła w końcu osiągnąć smukłą sylwetkę. Cel udało się zrealizować, jednak aktorka przyznaje obecnie, że jej głośna metamorfoza i utrata pięćdziesięciu kilogramów opierała się w głównej mierze na drastycznym głodzeniu własnego organizmu. Takim szczerym wyznaniem podzieliła się niedawno podczas gościnnego występu w podcaście "Bliżej", realizowanym przez serwis Mamadu.pl.

Głodówka i mordercze treningi. Dominika Gwit ujawnia prawdę o diecie

W rozmowie z Natalią Hołownią i Natalią Wyrzykowską aktorka postanowiła bardzo szczegółowo nakreślić kulisy tej szokującej walki o wymarzone ciało.

Miałam głowę owładniętą tylko tym, że ja muszę być chuda, bo to jest najważniejsza rzecz, bo całe życie byłam gruba, w związku z czym w końcu chcę być chuda! Chcę zobaczyć, jak to jest, bo na pewno wtedy będę szczęśliwa. W 2010 roku, miałam wtedy 22 lata, dostałam rolę w serialu "Przepis na życie". Byłam już po filmie "Galerianki". Wtedy dostałam propozycję, żeby wejść w taki system odchudzania, być jego twarzą. No i zdecydowałam się, że tak, że w takim razie będę twarzą tego systemu odchudzania i że schudnę. Tylko, że ten system polegał na tym, że to była właściwie głodówka. Przez 10 miesięcy schudłam 50 kg. No to jak mogłam schudnąć? Oczywiście, prawie nic nie jedząc i trenując trzy razy w tygodniu bardzo intensywnie na siłowni. Oczywiście, jak pierwszy raz się pojawiłam na ściance już taka trochę odchudzona, no to się okazało, że potem przez następnych kilka miesięcy tylko o tym się w show-biznesie polskim mówiło. Byłam pod ogromną presją

- opowiedziała Dominika Gwit.

Wypracowana w tak drastyczny sposób waga nie utrzymała się niestety długo. Aktorka błyskawicznie stała się ofiarą dotkliwego efektu jo-jo, który doszczętnie zrujnował jej wcześniejsze starania o idealną sylwetkę.

Potem zaczęłam znów tyć i to od miski ryżu, bo to było niemożliwe, żeby nie tyć, jak organizm przez 10 miesięcy był głodzony. Potem jak zjesz miskę ryżu, to tyjesz nagle 5 kg. W związku z tym, że ja mam zespół metaboliczny od zawsze, a nie wiedziałam wtedy tego, to wszystko było rozchwiane, rozwalone, jak zaczęłam normalnie jeść, no to to wszystko poszło...

Kontynuując ten wątek, gwiazda wytłumaczyła, jak destrukcyjne fizycznie oraz psychicznie były dla niej ówczesne braki składników odżywczych.

- Byłam już tak chuda w pewnym momencie, nie miałam okresu przez rok, bo miałam tak mało tkanki tłuszczowej. Cały czas żułam gumę, bo byłam głodna non stop, w związku z czym żułam gigantyczne ilości gum do żucia. I pewnego dnia, jak już przytyłam 20 kilo, obudziłam się i zdałam sobie sprawę, że wróciłam, w sensie jestem sobą z powrotem - przyznała Dominika.

Zastanawiające jest zatem to, w jaki sposób artystka funkcjonuje w kwestiach żywieniowych w dzisiejszych czasach. Gwiazda postawiła na racjonalne podejście i całkowite zrezygnowanie z wycieńczających restrykcji dietetycznych.

Dziś nie jestem na diecie żadnej, bo ja nie mam na to siły. Staram się żyć po prostu zdrowo, staram się racjonalnie żyć. Myślę, że musiałabym rzeczywiście przejść na restrykcyjną dietę, bardzo niskowęglowodanową, żeby bardzo dużo schudnąć. Ale schudłam już ponad 20 kg od tamtego momentu. Mi jest teraz ze sobą bardzo dobrze. Badam się regularnie i bardzo dbam o to. Biorę leki. Ja przeszłam tyle, że może przyjdzie jakiś dzień, w którym uznam, że znowu chcę być na diecie redukcyjnej, ale na razie nie chcę, nie mam siły. Ja niczego już nie potrzebuję. Ja mam wszystko. Ja jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem - podkreśliła.

Niepłodność i zespół metaboliczny. Dramatyczna diagnoza Dominiki Gwit

Obecnie artystka cieszy się urokami macierzyństwa, po tym jak równo trzy lata temu wydała na świat wymarzonego potomka. Szczęśliwe rozwiązanie stało jednak pod ogromnym znakiem zapytania. Wszystko z powodu fatalnych wyników badań i przerażających ustaleń specjalistów, którzy jednoznacznie zdiagnozowali u gwiazdy poważne problemy zdrowotne związane z brakiem płodności.

Lekarka mnie zbadała i od razu powiedziała mi, że to jest niepłodność pierwotna i że to jest zespół metaboliczny, który łączy ze sobą różne schorzenia, między innymi właśnie niepłodność pierwotną, tarczycę, insulinooporność. Zleciła mi oczywiście taką stertę badań. Ja potem wróciłam po podróży poślubnej do niej z wynikami tych badań i dała mi stertę różnych recept i powiedziała: "Pani Dominiko, musimy teraz ustabilizować organizm, żeby mogła się pani starać o dziecko, bo jeżeli teraz tego nie zaczniemy robić, to już niedługo będzie za późno. Ma pani niepłodność pierwotną, nie gwarantuję, że pani zajdzie w ciążę, ale będziemy się starać". No i rzeczywiście, ustabilizowała mnie lekami bardzo ładnie. Zaczęłam brać te hormony, różne rzeczy. To się wszystko nie udawało. Potem położyła mnie do siebie do szpitala, tam mnie zbadali, zmieniła mi leczenie i to trwało… 5 lat

Te niezwykle trudne i wyczerpujące procedury medyczne ostatecznie zakończyły się wielkim życiowym sukcesem. Dziś chłopiec ma już trzy lata, a popularna gwiazda dzieli się wszelkimi obowiązkami wychowawczymi ze swoim ukochanym mężem, Wojciechem Dunaszewskim, wspólnie budując stabilny dom. Zdjęcia z poszczególnych etapów wieloletniej metamorfozy aktorki niezmiennie wywołują ogromne emocje u jej licznych fanów.

Super Express Google News
Dominika Gwit chuda jak przecinek. Schudła aż 50 kg! Ale nagle wszystko się zmieniło