Kim jest Sara Prokopek?
Sara Prokopek była uczestniczką 3. edycji Hotelu Paradise. Wtedy 26-letnia dziewczyna wywarła ogromne wrażenie swoim wyglądem na uczestnikach. Mężczyźni nie ukrywali, że spodobała im się nietypowa uroda dziewczyny. Dodatkowo zainteresowanie wzbudził jej zawód - Sara pracowała jako stewardessa dla jednej z linii lotniczych. Lubiła opowiadać o swojej pracy i, że dzięki temu zwiedziła cały świat. Dziewczyny jednak nie były do niej tak pozytywnie nastawione. Od początku były negatywnie nastawione do Sary, m.in dlatego, że dziewczyna chciała tworzyć relację z Maurcym (tak samo jak Luiza) oraz mówiła wprost, co myśli.
Sara odpadła z programu, ale wróciła do niego przed finałem. Dotarła do tygodnia finałowego, gdzie ponownie opuściła Hotel Paradise, ale już w parze z Maurycym Sas-Uhrynowski.
- Nie dodawałam z nim wcześniej żadnych zdjęć, uznałam, że szczęście lubi ciszę i że na tym początkowym etapie związku lepiej popracować nad tym, żebyśmy się bliżej poznali. Nie jestem zwolenniczką pokazywania od razu swojego faceta, bo też jesteśmy narażeni na jakieś niemiłe komentarze. Ludzie zarzucają nam, że chcemy się pokazać i że chcemy, by było o nas znowu głośno. Pokazałam go, gdy poczułam, że to jest facet, którego traktuję poważnie i chcę, żeby ludzie o nim wiedzieli - wyjaśniła w rozmowie z cozatydzien.tvn.pl.
Początkowo para nie dotarła do siebie, ale po roku ponownie nawiązali kontakt i do dziś tworzą szczęśliwy związek.
Sara Prokopek prawie miała wypadek. To ją uratowało
Sara Prokopek często dzieli się w mediach społecznościowcyh swoimi przemyśleniami. Okazało się, że niedawno doszło do wypadku samochodowego z jej udziałem.
- Wiem, że jest wczesna pora, ale właśnie prawie miałam wypadek na drodze i chcę Wam tylko powiedzieć, że dzisiaj to, że jeżdżę przepisowo uratowało mnie i motocyklistę, który mnie wyprzedzał i wpadł w poślizg. Nic mu się nie stało oczywiście to sprawdziłam. ale gdyby nie to, że ja jeżdżę przepisowo i wzięłam pod uwagę, że jeśli ślisko to bym w niego wjechała. A tak, to miałam czas na hamowanie - opowiedziała Sara.
Dziewczyna nie ukrywa, że się ogromnie zestresowała sytuacją, a jechała wprost do pracy. Na szczęście uspokoił ją ukochany mąż.