Spis treści
Tomasz Wygoda apeluje do krytyków Heleny Englert i jej rodziców
Z każdym kolejnym występem Helena Englert udowadnia, że ma ogromny talent taneczny. W trzeciej odsłonie "Tańca z Gwiazdami", której motywem przewodnim była twórczość Maryli Rodowicz, aktorka znów zachwyciła sędziów. Iwona Pavlović nie kryła swojego uznania, wprost deklarując chęć podziwiania uczestniczki przez następne dwanaście tygodni. W praktyce oznaczałoby to, że widzi ją w ścisłym finale tanecznego show.
Zobacz też: Jan Englert jest dumny z córki Heleny. Wspomina o jej samodzielności. "Helena bez wątpienia mnie przewyższa"
Tomasz Wygoda o Helenie Englert. Wspomina o "podrzuconym dziecku"
Czy Helena faktycznie zajdzie tak daleko? Tomasz Wygoda nie ma co do tego złudzeń, widząc w aktorce potężny potencjał. Juror docenia nie tylko jej wrodzony dryg do tańca, ale przede wszystkim niezwykłe zaangażowanie i ciężką pracę podczas treningów.
Jak na razie to dostaje od nas cały czas sukcesywnie najwyższe oceny. I dzisiaj powiedziałem: pracuje bardzo uczciwie, sumiennie, wyjątkowo. Widać, jak ona się przykłada do każdego różnego stylu tanecznego, jak kierujemy metamorfozy, też takie fizyczne, wizualne - mówił "Super Expressowi" Tomasz Wygoda.
Sędzia skomentował także uszczypliwości, z jakimi od dłuższego czasu musi mierzyć się Helena Englert. Z racji tego, że jej rodzicami są Jan Englert i Beata Ścibakówna, jej obecność w telewizyjnym hicie często jest analizowana przez ten pryzmat. W rozmowie z "Super Expressem" Wygoda zareagował na te zarzuty, używając ostrej ironii.
Mam nadzieję, że ludzie skończą gadać głupoty, że coś jej łatwiej przychodzi, bo w ogóle dowiedziałem się, że ona w ogóle nie jest dzieckiem swoich rodziców, tylko jest podrzucona z takiej biednej wioski w górach - powiedział nam.
Była to naturalnie kpina z wyssanych z palca teorii na temat pochodzenia młodej gwiazdy. Kontynuując swój wywód, Wygoda wyśmiał absurdalne podejście części społeczeństwa do dzieci sławnych osób.
A w ogóle, jeśli ktoś się rodzi u zdolnych rodziców, to ja uważam, że powinno się biczować takie dzieci, też biczować matkę, a ojca wygnać. I wtedy byłaby w końcu skończona dyskusja, że dzieci osób znanych mają łatwiej, więc biczujmy, a i wyganiajmy precz w ogóle... Ale mówiąc poważnie, Helena jest podrzuconym dzieckiem, więc może jej odpuścicie - powiedział nam Tomasz Wygoda.
Już zupełnie na poważnie, juror potępił ocenianie ludzi wyłącznie przez wzgląd na ich koneksje rodzinne. Zaznaczył, że dorastanie w artystycznym domu w żaden sposób nie deprecjonuje indywidualnych sukcesów. Dodał przy tym, że Helena wkłada w swoje występy tytaniczną pracę.
Helena jest odważna, a nie wiem, czy nasze społeczeństwo lubi tak odważne dziewczyny. My mówimy o tym, żeby każdy czuł się wolny, swobodny, żeby każdy był sobą, ale my dalej mamy jakieś takie kalki, że chłopak to może być urwis, a dziewczyna to powinna być grzeczna. Wcale nieprawda. Każdy może być urwisem i ja tego zazdroszczę Helenie - tej otwartości, tej spontaniczności i odwagi. Nawet jeśli ona dla kogoś się wydaje zbyt mocna. Jest bardzo dobra, bardzo dobra. Niech będzie mocna i niech dalej nas zachwyca - mówi nam Tomasz Wygoda.