To była najgorsza bitwa w historii "The Voice of Poland". Sara Girgis o kulisach feralnego odcinka 

2026-06-11 14:03

Ten występ przeszedł do historii. Ana Andrzejewska i Sara Girgis, uczestniczki 6. edycji "The Voice of Poland", zaliczyły wpadkę, a ich trenerka, Edyta Górniak, była wyraźnie załamana. Robiąca dziś karierę na rynku muzycznym Sara powróciła wspomnieniami do feralnego odcinka show, wyjaśniając po raz pierwszy, co poszło nie tak.

Program "The Voice of Poland" nie bez powodu cieszy się mianem najpopularniejszego formatu muzycznego w naszym kraju. To właśnie w nim stawia się przede wszystkim na umiejętności wokalne, choć oczywiście mile widziane jest również obycie na scenie i wplatanie w występy elementów show. Trenerzy nie widzą uczestników podczas przesłuchań, tylko słyszą ich głosy i to one decydują o tym, czy postanowią odwrócić się na czerwonym fotelu, zapraszając tym samym wokalistę do swojej drużyny. Nie oznacza to jednak, że na kolejnych etapach "Voice'a" nie ma miejsca na wpadki. 

Najgorsza bitwa w "The Voice of Poland"?

Jedną z takich, które regularnie powracają w mediach społecznościowych, jest głośna bitwa dwóch faworytek 6. edycji show: Any Andrzejewskiej i Sary Girgis. Obie artystki były podopiecznymi Edyty Górniak, a w muzycznym pojedynku zmierzyły się z wielkim hitem z repertuaru Sarsy "Naucz mnie". Występowi daleko było do dobrego. Dziewczyny fałszowały, a w pewnym momencie Ana zapomniała tekstu. Reakcja Górniak była bardzo wymowna! Sara Girgis, bohaterka pamiętne bitwy, dopiero teraz opowiedziała, jak to wydarzenie zapisało się w jej pamięci. 

Sara Girgis Festiwal Opole 2026

Sara Girgis o bitwie w "The Voice of Poland"

Sara Girgis prężnie działa na rynku muzycznym. Od zeszłego roku jej dobra passa trwa. Single cieszą się ciepłym przyjęciem, a z jednym z nich - "Mięknę" - piosenkarka wystąpiła w opolskim konkursie Debiutów. W rozmowie z Maksem Kluziewiczem dla ESKA.pl powróciła wspomnieniami do feralnej bitwy, którą stoczyła z Aną Andrzejewską. Tego nie pokazali w TV!

Dużo wynikało z tego, że my razem z Aną nie czułyśmy tej piosenki w ogóle, a powiem ci, że mi intuicja podpowiadała, że właśnie ją dostaniemy. Dużo było nakręcane za kulisami w naszą stronę, a my z Aną naprawdę się lubiłyśmy. Nie mamy teraz kontaktu na co dzień, bo nie da się go mieć z każdym, ale naprawdę bardzo dobrze jej życzę. Przed występem, jak wypowiadałam się na jej temat, cały czas mówiłam, że jest świetną wokalistką. Z perspektywy młodej, 18-letniej dziewczyny podziwiałam, jak ona technicznie wymiata, a odbiór był taki "dziewczyny, dawajcie tam ognia, to jest bitwa". To było w taki sposób nakręcane. Ma być show. Anie powinęła się noga, zapomniała tekstu, a ja, przez to, że nie czułam tej piosenki, nie pamiętałam jej kwestii wtedy. Byłam w takim szoku, miałam takie poczucie, że my zaczniemy jeszcze raz, tak jak trenerzy. (...) Nie żałuję, że tak się to potoczyło. Nie zawsze, a raczej to na dobre wychodzi, gdy zajdzie się daleko w programie, ma różne umowy, itd. Nie chciałabym tego. Wzięłam to na klatę, było to dla mnie doświadczeniem i podchodzę z luzem do tego - powiedziała reporterowi ESKA.pl.