Program "The Voice of Poland" nie bez powodu cieszy się mianem najpopularniejszego formatu muzycznego w naszym kraju. To właśnie w nim stawia się przede wszystkim na umiejętności wokalne, choć oczywiście mile widziane jest również obycie na scenie i wplatanie w występy elementów show. Trenerzy nie widzą uczestników podczas przesłuchań, tylko słyszą ich głosy i to one decydują o tym, czy postanowią odwrócić się na czerwonym fotelu, zapraszając tym samym wokalistę do swojej drużyny. Nie oznacza to jednak, że na kolejnych etapach "Voice'a" nie ma miejsca na wpadki.
Najgorsza bitwa w "The Voice of Poland"?
Jedną z takich, które regularnie powracają w mediach społecznościowych, jest głośna bitwa dwóch faworytek 6. edycji show: Any Andrzejewskiej i Sary Girgis. Obie artystki były podopiecznymi Edyty Górniak, a w muzycznym pojedynku zmierzyły się z wielkim hitem z repertuaru Sarsy "Naucz mnie". Występowi daleko było do dobrego. Dziewczyny fałszowały, a w pewnym momencie Ana zapomniała tekstu. Reakcja Górniak była bardzo wymowna! Sara Girgis, bohaterka pamiętne bitwy, dopiero teraz opowiedziała, jak to wydarzenie zapisało się w jej pamięci.
Sara Girgis o bitwie w "The Voice of Poland"
Sara Girgis prężnie działa na rynku muzycznym. Od zeszłego roku jej dobra passa trwa. Single cieszą się ciepłym przyjęciem, a z jednym z nich - "Mięknę" - piosenkarka wystąpiła w opolskim konkursie Debiutów. W rozmowie z Maksem Kluziewiczem dla ESKA.pl powróciła wspomnieniami do feralnej bitwy, którą stoczyła z Aną Andrzejewską. Tego nie pokazali w TV!
Dużo wynikało z tego, że my razem z Aną nie czułyśmy tej piosenki w ogóle, a powiem ci, że mi intuicja podpowiadała, że właśnie ją dostaniemy. Dużo było nakręcane za kulisami w naszą stronę, a my z Aną naprawdę się lubiłyśmy. Nie mamy teraz kontaktu na co dzień, bo nie da się go mieć z każdym, ale naprawdę bardzo dobrze jej życzę. Przed występem, jak wypowiadałam się na jej temat, cały czas mówiłam, że jest świetną wokalistką. Z perspektywy młodej, 18-letniej dziewczyny podziwiałam, jak ona technicznie wymiata, a odbiór był taki "dziewczyny, dawajcie tam ognia, to jest bitwa". To było w taki sposób nakręcane. Ma być show. Anie powinęła się noga, zapomniała tekstu, a ja, przez to, że nie czułam tej piosenki, nie pamiętałam jej kwestii wtedy. Byłam w takim szoku, miałam takie poczucie, że my zaczniemy jeszcze raz, tak jak trenerzy. (...) Nie żałuję, że tak się to potoczyło. Nie zawsze, a raczej to na dobre wychodzi, gdy zajdzie się daleko w programie, ma różne umowy, itd. Nie chciałabym tego. Wzięłam to na klatę, było to dla mnie doświadczeniem i podchodzę z luzem do tego - powiedziała reporterowi ESKA.pl.