Spis treści
Śmierć Matthew Perry'ego. Gwiazdor serialu "Przyjaciele" walczył z nałogiem
Kultowa produkcja telewizyjna o grupie nowojorczyków wywindowała członków obsady na szczyty popularności. Odtwórca roli Chandlera zyskał ogromną sympatię publiczności na całym świecie. Mało kto wiedział, że w tym czasie ekranowy ulubieniec toczył niezwykle trudną, prywatną bitwę z uzależnieniem. Rozpoczęło się ono po niefortunnym zdarzeniu drogowym, po którym Matthew Perry musiał przyjmować silne środki farmakologiczne. Walka z tym destrukcyjnym przyzwyczajeniem trwała do ostatnich dni artysty. Jakiś czas temu wypuścił on na rynek bardzo osobistą autobiografię w formie dźwiękowej. Analizował tam swoje wybory życiowe i zastanawiał się nad możliwym, znacznie lepszym scenariuszem własnej egzystencji, gdyby nigdy nie sięgnął po medykamenty.
Wielokrotne starania o powrót do całkowitej trzeźwości kończyły się fiaskiem, ponieważ choroba za każdym razem brała górę. Dodatkowym problemem było toksyczne otoczenie, które bezwzględnie czerpało korzyści finansowe z chorobliwej słabości artysty. Zwłoki gwiazdora odnaleziono 29 października 2023 roku w wannie z hydromasażem na terenie jego luksusowej rezydencji. Badania medyków sądowych wykazały, że bezpośrednią przyczyną zgonu było przypadkowe utonięcie. Specjaliści potwierdzili również obecność potężnego środka znieczulającego w organizmie 54-latka tuż przed jego odejściem.
Zobacz również: Matthew Perry zmarł niespodziewanie. Śmierć gwiazdy "Przyjaciół" poruszyła świat
Jasveen Sangha skazana za śmierć Matthew Perry'ego. Znamy decyzję sądu
Kalifornijscy śledczy na początku maja 2024 roku ruszyli z wnikliwym dochodzeniem mającym wyjaśnić dokładne okoliczności odejścia Matthew Perry'ego. Pojawiły się bowiem mocne przypuszczenia o czarnorynkowym pochodzeniu preparatów wykrytych w jego ciele. Kilkanaście dni później doszło do fali aresztowań w środowisku ofiary. Za kratki trafili między innymi osobisty pomocnik zmarłego o nazwisku Kenneth Iwamasa oraz dwaj medycy. Zatrzymano także kobietę o imieniu Jasveen Sangha, która zaopatrywała w nielegalne substancje wiele znanych hollywoodzkich osobistości i nosiła specyficzny przydomek związany z handlem środkami odurzającymi.
W ostatnich miesiącach wymiar sprawiedliwości ukarał już jednego z medyków, Salvadora Plasencię. Otrzymał on karę dwóch i pół roku pozbawienia wolności oraz dodatkowy okres próby. W środę zapadła ostateczna decyzja wobec głównej oskarżonej w całym procesie. Wspomniana handlarka początkowo całkowicie wypierała się winy i odrzucała zarzuty. Później jednak zmieniła swoją początkową taktykę obronną i poszła na współpracę z organami ścigania. Mimo to groziło jej nawet 65 lat więzienia.
Wymierzona jej ostateczna sankcja wynosi dokładnie piętnaście lat pozbawienia wolności. Decyzja amerykańskiego sędziego jest zdecydowanie najbardziej dotkliwa spośród wszystkich wyroków ogłoszonych do tej pory w tej niezwykle głośnej sprawie.
Zobacz również: Konto Matthew Perry’ego w mediach społecznościowych zostało zhakowane. Bezczelne zachowanie sprawców