Spis treści
Ewa Skibińska zdradza szczegóły swojej walki z nałogiem
W tym roku Ewa Skibińska obchodziła 63. urodziny i wciąż pozostaje jedną z najbardziej zapracowanych artystek w kraju. Doskonale łączy role w hitowych produkcjach telewizyjnych z występami na deskach teatralnych. Karierę rozpoczęła w połowie lat osiemdziesiątych, a od tamtego momentu gra niemal bez przerwy. Widzom śledzącym jej zawodowe sukcesy trudno było uwierzyć, że przez wiele lat toczyła ciężką walkę z uzależnieniem.
Trzy lata temu aktorka udzieliła głośnego wywiadu magazynowi „Wysokie Obcasy”, w którym wyznała prawdę o swoim alkoholizmie. Przyznała wówczas, że przez blisko dekadę każdy swój dzień zaczynała od kieliszka. Alkohol towarzyszył jej regularnie podczas pracy na planach zdjęciowych oraz w trakcie prób do spektakli. Skibińska bardzo długo nie dostrzegała własnego problemu i perfekcyjnie maskowała go przed środowiskiem. W podjęciu decyzji o walce z nałogiem kluczową rolę odegrała jej przyjaciółka, aktorka Jolanta Fraszyńska.
Zobacz również: 63-letnia Ewa Skibińska błyszczała na czerwonym dywanie. Koszula spłatała gwieździe figla
Gwiazda „Pierwszej miłości” nie boi się zaszufladkowania
Osoby dotknięte chorobą alkoholową często paraliżuje strach przed publicznym przyznaniem się do słabości. Ewa Skibińska postanowiła jednak ponownie poruszyć ten trudny temat w najnowszej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim na łamach magazynu „Viva!”. Zapytana o obawy przed zaszufladkowaniem w branży po szokującym wyznaniu, stanowczo zaprzeczyła. Dziś zamierza wykorzystywać własne bolesne doświadczenia do ratowania innych.
Ponieważ z tego wyszłam, pomyślałam, że mogę być przykładem dla wszystkich innych pijących. Mam radar na ludzi, którzy się męczą z alkoholem - stwierdziła.
W trakcie wywiadu artystka zdradziła historię zasłyszaną od znajomej dziennikarki. Okazało się, że jej głośny wywiad służył jako materiał terapeutyczny i czytano go na zamkniętym oddziale odwykowym. Gwiazda serialu „Pierwsza miłość” wspomniała również swojego ojca, który także mierzył się z alkoholizmem. Ta podstępna choroba ostatecznie doprowadziła do jego przedwczesnej śmierci. Aktorka głośno zastanawiała się, czy większa świadomość społeczna mogłaby uratować mu życie.
Na przykład myślę sobie o tym, że mój ojciec, gdyby w ogóle o tym się mówiło, gdyby miał jakąś edukację, gdyby mógł przeczytać wywiad z jakimś aktorem, że ten aktor ma taki problem i że sobie poradził, i że poszedł, że są poradnie, że są psycholodzy, to może.
Ja czuję, nawet ja wiem. Ja go przez jednak parę lat znałam. Ja jestem pewna, że on miał taką osobowość, że on by z tego wyszedł. Nie musiałby pić do końca, nie musiałby mieć udaru i tak szybko zejść z tego świata - przyznała Ewa Skibińska.