Rodzina Jamesa Van Der Beeka w tarapatach po jego śmierci. Fani zareagowali błyskawicznie

2026-02-12 7:41

To scenariusz, którego nikt nie chciałby napisać. James Van Der Beek, ikona lat 90. i gwiazdor "Jeziora marzeń", przegrał walkę z nowotworem. Okazuje się jednak, że dramat jego bliskich nie skończył się wraz z jego odejściem. Rodzina została z gigantycznymi rachunkami za leczenie, ale reakcja wielbicieli aktora przerosła najśmielsze oczekiwania.

James Van Der Beek przez lata kojarzony był z beztroską i młodzieńczymi emocjami, które serwował widzom jako Dawson Leery. Rzeczywistość ostatnich lat okazała się jednak brutalna i daleka od serialowej fikcji. Aktor stoczył wycieńczającą batalię z nowotworem jelita grubego. Niestety, gwiazdor zmarł 11 lutego 2026 roku, pozostawiając bliskich w głębokiej żałobie. Jak się okazuje, choroba uderzyła w rodzinę nie tylko emocjonalnie, ale również finansowo.

Zobacz też: Nie żyje znana influencerka. Odeszła wskutek komplikacji porodowych

Koszty leczenia pogrążyły rodzinę

Diagnoza raka była dla rodziny początkiem walki na dwóch frontach. Konieczność zapewnienia specjalistycznej opieki i drogich terapii błyskawicznie drenowała domowy budżet. Sytuacja stała się na tyle krytyczna, że w pewnym momencie James zdecydował się na wyprzedaż osobistych pamiątek, byle tylko pokryć rosnące koszty medyczne. Oszczędności topniały w oczach, a widmo problemów finansowych stawało się coraz bardziej realne.

Po śmierci aktora jego żona postanowiła zwrócić się o pomoc, uruchamiając zbiórkę internetową. W szczerym wpisie wyznała, że rodzina musiała łączyć ból po stracie z ogromnym stresem finansowym. Odzew fanów był natychmiastowy i niezwykle hojny. W krótkim czasie na koncie zbiórki pojawiło się ponad milion dolarów, co pozwoli bliskim aktora stanąć na nogi. To piękny gest, który pokazuje, że rola Jamesa w popkulturze nie została zapomniana.

Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat