Projekt Żugaj dopiero wystartował, a już jest drama. Wydała oświadczenie

Julia Żugaj miała znaleźć jedną następczynię, ale ostatecznie założyła girlsband. Razem z GirlZ pojawiły się nawet na okładce drugiego numeru wydania "ESKA Story". Ogłoszeniu projektu towarzyszy jednak skandal. Wystartowanie z żeńskim zespołem od dawna planowała przecież Monika Kociołek, koleżanka Julki z Teamu X. Obie influencerki wydały oświadczenia w mediach społecznościowych.

W kwietniu tego roku Julia Żugaj ogłosiła, że poszukuje swojej następczyni, ale lepszej. Gwiazda sieci, znana m.in. z Teamu X i udziału w "Tańcu z gwiazdami", ogłosiła casting na dobrze śpiewającą i tańczącą dziewczynę, która chciałaby zrobić karierę w mediach społecznościowych jako twórczyni "family friendly". Ostatecznie influencerka miała ogromny problem z wybraniem jednej z piętnastu dziewczyn, które dostały się na camp i podjęła decyzję o założeniu girlsbandu. W skład GirlZ wchodzą: Gabi, Nadia i Oliwka. Młode twórczynie razem ze swoją mentorką zagościły na okładce drugiego wydania naszego magazynu "ESKA Story" i udzieliły pierwszego takiego wywiadu w komplecie. 

Julia Żugaj i Monika Kociołek - bitwa na girlsbandy?

Zainteresowanie projektem jest bardzo duże. I choć można mówić o sukcesie, to w sieci wywiązała się drama. Widzowie przypomnieli sobie o tym, że o pomyśle założenia girlsbandu jakiś czas temu wspominała już Monika Kociołek - koleżanka Julii Żugaj z Teamu X. Influencerka rozpoczęła nawet przesłuchania. Posiadające na swoim koncie duet Julka i Mona zabrały już głos w tej sprawie. Na profilach obu pojawiły się stosowne oświadczenia.

Wywiad Julia Żugaj

Drama w sieci. Są oświadczenia Żugaj i Kociołek!

Podczas wspólnego wyjazdu do Egiptu Monika i Julia rozmawiały na jachcie o swoich planach. Monika wspomniała, że od lat myśli o stworzeniu girlsbandu i ma do tego odpowiednie osoby. Julia podzieliła się wówczas informacją, że również tworzy własny projekt tego typu pod nazwą GirlZ. Gdy Kociołek zamieściła na TikToku wideo z żartobliwym komentarzem na temat rywalizacji, spora część internautów i fanów potraktowała to bardzo poważnie. Gwiazda sieci wydała oświadczenie. 

Ja i Julka gadałyśmy na jachcie w Egipcie na wyjeździe i powiedziałam jej, że myślę intensywnie znowu o zrobieniu girlsbandu, bo mam osobę, która chce pomóc mi to zrealizować, a doskonale wiedziała, jak i moi byli przyjaciele, czyli np. Colorowy, że chcę to zrobić od bardzo dawna. Na co Julka odpowiedziała, że jest w trakcie robienia swojego projektu i też myśli, żeby jednak był to girlsband, bo dziewczyny super się razem prezentują i dogadują. I śmiałyśmy się, że będziemy konkurować - dlatego powiedziałam żartobliwie taki tekst na jednym z moich TikToków. Z Julką jesteśmy w dobrych relacjach, trzymam kciuki za dziewczyny i niech każda robi swoje bez zbędnych komentarzy, domysłów i siania fermentu ludzi z boku, którzy – jak widać – nie mają pojęcia, jak sytuacja dokładnie wyglądała :) Na tym kończę temat i działam dalej! - napisała.

Do afery odniosła się także Żugaj. 

Nie uważam Moniki za swoją konkurencję. Ale wiem, że wiele osób tak to odbiera i zaczynają nas porównywać i obierać „strony” dlatego cały timing jest po prostu niefortunny. Monika od kilku lat mówiła o tym, że chciałaby stworzyć girlsband. Z drugiej strony wybrała moment, kiedy po naszej rozmowie na jachcie opowiedziałam jej o pomyśle na GirlZ. Ale NIE MAM monopolu na tworzenie girlsbandów, które zresztą już w Polsce istnieją - to żadna innowacja. Każdy ma prawo realizować swoje pomysły i po prostu każda z nas będzie robić swoje. Od początku zależało mi jednak na czymś jeszcze. GirlZ nigdy nie miało być projektem o mnie. Dla mnie najważniejsze było stworzenie przestrzeni, w której nowe, utalentowane dziewczyny dostaną szansę zaistnieć, rozwijać się i spełniać swoje marzenia. Jeśli dzięki temu choć jedna osoba uwierzy w siebie i zmieni swoje życie, to będę czuła, że ten projekt miał sens. Naprawdę życzę Moni, żeby wszystko się udało. Mam ogromny sentyment do ludzi z Teamu i myślę, że zawsze już będę go mieć. Mieszkaliśmy pod jednym dachem prawie dwa lata i tego nikt nam nie zabierze. Szkoda tylko, że to wszystko potoczyło się w taki sposób. Z mojej strony nie będzie żadnych zaczepek ani przytyków, nawet tych w formie żartu. To po prostu nie jestem ja. Dziękuję Wam za całe wsparcie. I mam tylko jedną prośbę: dziewczyny, wspierajcie inne dziewczyny. Naprawdę nie ma sensu kopać pod sobą dołków - obwieściła.