Zakaz stadionowy dla Piotra Staruchowicza
Wymiar sprawiedliwości w Lublinie nałożył na lidera kibiców Legii dwuletni zakaz wchodzenia na obiekty sportowe. Sędziowie uznali, że w trakcie ligowego starcia miejscowego Motoru z warszawskim zespołem Piotr Staruchowicz zajmował sektor, do którego nie wykupił legalnego dostępu. Główny zainteresowany przedstawiał zupełnie inną wersję wydarzeń i twierdził stanowczo, że wymierzona kara była bezpośrednim skutkiem wspinania się na płot w celu dyrygowania dopingiem.
Rozmowa na Kanale Zero i reakcja Karola Nawrockiego
Temat zakazu stadionowego zyskał ogólnopolski rozgłos w końcówce minionego roku. Kibic dodzwonił się wtedy na żywo do studia Kanału Zero, gdzie Krzysztof Stanowski przeprowadzał wywiad z Karolem Nawrockim. Lider Żylety opowiedział o swoim problemie, a obecny na antenie przyszły prezydent nie krył zdziwienia surowością wyroku za dyrygowanie trybunami. Głowa państwa przyznała jednocześnie, że dokładnie kojarzy szczegóły tego głośnego postępowania.
Wpis lidera kibiców na profilu Nieznani Sprawcy
Krótko po ogłoszeniu prezydenckiego prawa łaski „Staruch” postanowił przerwać milczenie w mediach społecznościowych. Długa wypowiedź gniazdowego pojawiła się oficjalnie na internetowej stronie grupy kibicowskiej „Nieznani Sprawcy”.
„Kochani, niedawno pisałem znajomym, że wrócę zanim Mileta strzeli bramkę i chyba nie pomyliłem się. Wiecie, co było najgorsze w tym zakazie? Nie, nie to, że musiałem oglądać jesienne popisy Legii w telewizji, co pomogło mi na nowo docenić stanie na meczach plecami do murawy. Najgorsze było to, że nie mogłem być na trybunach z Wami. Z każdym z Was” – napisał.
Piotr Staruchowicz ostro o przeciwnikach ułaskawienia
W kolejnych akapitach internetowego oświadczenia Piotr Staruchowicz w sposób bezpośredni uderzył we wszystkich oponentów decyzji Karola Nawrockiego. Kibic nie gryzł się w język i skierował swoje zarzuty w stronę środowisk potępiających zniesienie stadionowego zakazu.
„Ale jeśli jest jedna rzecz, dla której warto było znowu przez to przejść, to możliwość usłyszenia tego kwiku oburzonych polityków, redaktorów, milicjantów i »ekspertów« nie mających nawet pojęcia, o czym mówią. Ten jazgot utwierdza mnie jedynie w słuszności tego, co razem robimy. Najbardziej szkoda mi tylko typa, który w szczytnym celu przepłynął wpław Bałtyk, ale dla tych wszystkich wcześniej wymienionych świń ważniejsze było bicie piany, że mogę wrócić na stadion. Dziękuję każdemu z Was za wszystko, Legioniści. Widzimy się w Kielcach, a potem od meczu ze Śląskiem na Żylecie (tak, dopiero od tego meczu). Psy szczekają, karawana jedzie dalej!” – dodał.