Tragiczne odejście Magdaleny Majtyki wywołało wstrząs wśród jej bliskich, znajomych, a także wielbicieli. Artystka odeszła 6 marca, natomiast ceremonię pogrzebową zorganizowano dokładnie jedenaście dni po tym tragicznym zdarzeniu. Wrocławska kaplica zlokalizowana na Cmentarzu Grabiszyńskim w mgnieniu oka zapełniła się żałobnikami pragnącymi pożegnać zmarłą. Wokół panowały spokój oraz zaduma.
Zobacz także: Na pogrzebie ujawniono nieznane fakty z życia Magdaleny Majtyki. Te słowa wyciskają łzy
Podczas ostatniego pożegnania obecny był małżonek zmarłej. Gdy wchodził do kaplicy cmentarnej, towarzyszyła mu aktorka Monika Dawidziuk.
Świecki pogrzeb Magdaleny Majtyki
Ceremonia pożegnalna Magdaleny Majtyki wyróżniała się skromnością. Rozpoczęła się o godzinie dwunastej na terenie Cmentarza Komunalnego Grabiszyn i miała całkowicie świecką formę. Bliscy zmarłej ostatecznie odrzucili koncepcję obrzędu wyznaniowego. Choć w przestrzeni internetowej krążyły wcześniej wzmianki o planowanym nabożeństwie, do mszy nie doszło.
Rodzina i znajomi postanowili uhonorować jej pamięć słowami mistrza ceremonii. Pojawił się też list od męża, były przemowy, a Teatr Muzyczny Capitol pożegnał Magdalenę piosenką z musicalu "Hair".
W samym sercu kaplicy wyeksponowano bardzo charakterystyczną, złocistą urnę z prochami artystki.
Zobacz także: Pogrzeb Magdy Majtyki bez mszy. W sieci pojawiła się informacja o nabożeństwie żałobnym, ale to nie była decyzja rodziny
Okoliczności śmierci aktorki
Tragiczny ciąg zdarzeń rozpoczął się dokładnie 4 marca. Właśnie wtedy kobieta opuściła swoje wrocławskie mieszkanie i przestała kontaktować się z bliskimi. Mąż Majtyki od razu rozpoczął poszukiwania, dramatycznie apelując o wsparcie w internecie. Bardzo szybko napłynęły jednak najbardziej druzgocące informacje. Już 6 marca zwłoki 41-letniej kobiety zostały odkryte na terenie Biskupic Oławskich, w niedalekiej odległości od pozostawionego auta. Śledczy natychmiast przejęli sprawę, jednak do chwili obecnej brakuje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co bezpośrednio przyczyniło się do zgonu.
Kochanie, nigdy o tobie nie zapomnę… - napisał w sieci partner zmarłej gwiazdy niedługo po jej śmierci.