2. edycja Film Song Festival Bydgoszcz za nami. Jednym z elementów wydarzenia był wyjątkowy, transmitowany przez stację TVN koncert pod szyldem "Złote nuty kina", podczas którego gwiazdy polskiej sceny muzycznej prezentowały na żywo nagrodzone Oscarami piosenki z filmowych produkcji. Jedną z wykonawczyń, które uświetniły imprezę, była Viki Gabor. 18-letnia artystka wystąpiła na scenie w duecie z Michałem Rudasiem - wokalistą znanym szerszej publiczności głównie z programu "Jaka to melodia?. Duet zaprezentował numer "Jai Ho!" w oryginale śpiewany przez A.R. Rahmana i The Pussycat Dolls, nagrany na potrzeby ścieżki dźwiękowej do filmu "Slumdog. Milioner z ulicy" z 2008 roku.
Wykonanie podzieliło internautów. Zdecydowana większość doceniła talent obojga artystów, jednak w gąszczu komentarzy nie zabrakło hejtu skierowanego w stronę 18-latki. Wiele osób, chwaląc Rudasia, podważało umiejętności Gabor. Wokalista stanowczo zareagował na słowa krytyki, stając w obronie młodej piosenkarki, która od dawna mierzy się z obrzydliwymi komentarzami dotyczącymi jej talentu, wyglądu czy życia prywatnego.
Michał Rudaś broni Viki Gabor
Michał Rudaś nie mógł dłużej milczeć, widząc tak wiele okropnych słów na temat Viki Gabor, z którą dzielił scenę. Mężczyzna zamieścił w mediach społecznościowych post dotyczący krytyki, z jaką spotkało się wykonanie przez nią hitu "Jai Ho!".
Ostatnie dni przeżywam bardzo intensywnie – oczywiście pod znakiem mojego i Viki Gabor występu z piosenką „Jai Ho” na Film Song Festival w Bydgoszczy, transmitowanego przez TVN, a teraz dostępnego już na TVN Player. Wyrazów mojej wdzięczności było dużo, choć pewnie nigdy nie będą wystarczające wobec fali pięknych słów, które do mnie napływają. Ten post chciałbym jednak poświęcić samej Viki oraz tematowi krytyki i hejtu, z którym artyści – a ostatnio także ona – muszą się mierzyć w internecie - zaczął.
Rudaś przyznał, że trudno mu cieszyć się z własnego sukcesu, widząc, czego doświadcza artystka, z którą dzielił scenę. Przy okazji przypomniał internautom, co odróżnia hejt od konstruktywnej krytyki, szczególnie w kontekście wokalistyki.
Nie jest mi łatwo przyjmować komplementy, kiedy moja partnerka sceniczna doświadcza przykrości w sieci. Rozumiem, że każdy z nas ma inny gust – i to jest absolutnie naturalne. Ale warto rozróżnić krytykę od ocen, które nic nie wnoszą. Dla mnie krytyka ma sens wtedy, gdy odnosi się do konkretnych elementów: czy ktoś śpiewa czysto, czy ma dobrą dykcję, czy jest w rytmie i groovie, jak operuje dynamiką, jak frazuje, jak interpretuje tekst. Natomiast komentarze typu: „beznadzieja”, „nie umie śpiewać”, „nie da się tego słuchać”, albo odnoszenie się do czyjegoś wyglądu, nie są krytyką. Są tylko ranieniem drugiego człowieka i nie wnoszą absolutnie nic. (...) Ogromna różnica jest między: „mnie się to nie podoba” a „to jest złe”.
Artysta docenił umiejętności wokalistki - jej wrażliwość i delikatność.
Wracając do Viki i komentarzy typu „ona nie ma głosu” czy „nie umie śpiewać” – warto najpierw zapytać: co to właściwie znaczy „mieć głos”? Czy tylko śpiewać głośno i mocno? Dla mnie piękno muzyki bardzo często kryje się właśnie w subtelnościach: barwie, dynamice, delikatności, ornamentyce, frazowaniu, emocjonalnej prawdzie i innych. I w wielu z wymienionych elementów tkwi siła śpiewu Viki. Jej głos jest pełen wrażliwości, melodyjności, precyzji, pięknej barwy i ogromnej muzykalności. Nie trzeba śpiewać jak Nicole Scherzinger czy Edyta Górniak, żeby „mieć głos”. To tylko jeden z możliwych środków wyrazu. Tak samo jak „wydarcie się” bywa piękne, gdy jest świadomym środkiem artystycznym – jak u Krzyśka Zalewskiego czy Igora Herbuta – ale to nadal tylko jeden z elementów ogromnego wachlarza wokalnych możliwości. Ja nasz wspólny występ traktuję jako spotkanie dwóch różnych energii: mojego mocnego, szerokiego wokalu z delikatnością, zmysłowością i soulową ornamentyką Viki. Dla mnie to było ciekawe, inspirujące i bardzo prawdziwe muzyczne spotkanie.
Na końcu Rudaś przypomniał znane powiedzenie, iż milczenie bywa złotem.
Oczywiście szanuję to, że nie wszystkim mogło się to podobać takie połączenie. To normalne, zwłaszcza przy tak kultowym utworze jak „Jai Ho”. Ale jeśli już coś krytykujemy – róbmy to z szacunkiem i odnosząc się do konkretów. Natomiast, pamiętajmy , że milczenie czasem naprawdę jest złotem. Słowa potrafią ranić jak nóż – i to nie jest tylko poetycka metafora. Dziękuję Wam za uwagę i zachęcam do większej wzajemnej czułości - podsumował.