68. gala rozdania nagród Grammy, która odbyła się w nocy z 1 na 2 lutego w Los Angeles, jak zawsze przyciągnęła tłumy gwiazd i jeszcze więcej spojrzeń skierowanych na czerwony dywan. O ile część artystów zachwyciła klasą i wyczuciem stylu, o tyle inni zaliczyli bolesne modowe potknięcia. I nie chodzi wyłącznie o odwagę – czasem problemem był brak proporcji, kontroli albo zwyczajnego dopasowania do okazji.
Heidi Klum w cielistym lateksie
Heidi Klum postawiła na beżową, lateksową sukienkę mini, która wyglądała jak odlew jej sylwetki. Zbyt ciasna, mało funkcjonalna i zaskakująco monotonna jak na tak głośne wydarzenie. Kreacja przyciągała uwagę, ale raczej z powodów technicznych niż estetycznych. Czerwony dywan to nie test wytrzymałości materiałów.
Kesha w pierzynie
Pierzasta suknia, którą wybrała Kesha, okazała się ciężarem – dosłownie i wizualnie. Kreacja przupominająca watę albo kaczy puch kompletnie zdominowała sylwetkę artystki, a fryzura tylko spotęgowała wrażenie chaosu. Przesada bywa efektowna, ale tylko wtedy, gdy jest pod kontrolą. Tu tej kontroli zabrakło.
Chappell Roan – gdzie kończy się prowokacja?
Chappell Roan znana jest z odważnych wyborów i tym razem również nie poszła na kompromisy. Suknia Muglera z biżuteryjnymi „zdobieniami” w okolicach biustu wzbudziła sporo emocji. Problem nie leżał w samej śmiałości, lecz w balansie – a właściwie jego braku. Granica między modowym manifestem a przesadą okazała się wyjątkowo cienka.
Stylizacje nie na tę galę
Jack Antonoff i Lola Young sprawiali wrażenie, jakby wpadli na galę prosto z codziennych zajęć. Brak elegancji i niedopasowanie do rangi wydarzenia były aż nadto widoczne. Tallia Storm poszła w stronę komiksowego printu, który zdominował całość, a Chrissy Teigen wybrała kreację bardziej pasującą do szkolnego balu sprzed lat niż do jednej z najważniejszych gal w świecie muzyki.
Te gwiazdy też się nie popisały
Modowych wpadek było jednak znacznie więcej. Andrea Echeverri przyszła w kolorowym kołnierzu z... pluszowych piersi. Kreacje rodem ze śmietnika prezentował duet Wet Leg - Rhian Teasdale i Lava La Rue. Na statuetkę Królowej Kiczu razem zapracowały Joy Villa i Deuandra T. Brown. Z kolei Rhea Raj zaprezentowała kreację rodem z "Baśni tysiąca i jednej nocy". Było kolorowo, różnorodnie, ale wciąż źle.
Grammy 2026 udowodniło, że metka luksusowego domu mody nie zawsze gwarantuje sukces. Stylizacja musi być czymś więcej niż próbą szoku – powinna opowiadać historię i pasować do osoby, która ją nosi. W tym roku nie wszystkim się to udało, a czerwony dywan bezlitośnie obnażył te modowe niedociągnięcia.