Spis treści
Ostatnie dni przyniosły niepokojące informacje z Francji, które z zapartym tchem śledzili miłośnicy kina na całym świecie. Ceniona we francuskiej oraz międzynarodowej branży filmowej Nadia Fares doświadczyła poważnego wypadku i w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala. Medycy robili wszystko, co w ich mocy, jednak życia 57-letniej aktorki nie udało się uratować. Zmarłą artystkę żegnają dwie córki.
Nadia Fares nie żyje. Córki francuskiej aktorki przekazały tragiczne wieści
Posiadająca marokańskie korzenie francuska gwiazda po raz pierwszy pojawiła się na wielkim ekranie w 2000 roku. Międzynarodową rozpoznawalność przyniosły jej występy w filmie "Purpurowe rzeki" oraz popularnym serialu "Marsylia" na platformie Netflix. Życiowym partnerem kobiety był producent filmowy Steven Chasman, z którym wychowywała dwie córki o imionach Shanna oraz Cécilia. To właśnie dzieci zmarłej artystki opublikowały oficjalny komunikat, w którym potwierdziły śmierć matki. Zgodnie z przekazanymi informacjami Nadia Fares zmarła w miniony piątek, 17 kwietnia 2026 roku.
"Z ogromnym smutkiem informujemy, że w ten piątek zmarła Nadia Fares. Francja straciła wielką artystkę, ale dla nas jest to przede wszystkim mama, którą właśnie straciłyśmy" - czytamy.
Tragiczny wypadek w Paryżu. Znana aktorka walczyła o życie, wcześniej chorowała na serce
Pierwsze informacje o dramatycznych wydarzeniach w jednej z paryskich dzielnic pojawiły się w mediach 11 kwietnia. To właśnie na terenie tamtejszego kompleksu sportowego doszło do nieszczęśliwego zdarzenia, w wyniku którego 57-latka spędziła kilka minut pod wodą. Kobietę odnaleziono nieprzytomną na dnie luksusowej pływalni. Śledczy pracujący na miejscu wstępnie wykluczyli ingerencję osób trzecich w to zdarzenie. Z nieoficjalnych relacji wynika, że artystka korzystała z deski do pływania, po czym niespodziewanie opadła na dno, choć dokładne przyczyny utraty przytomności wciąż pozostają niewyjaśnione.
Ratownicy natychmiast rozpoczęli reanimację poszkodowanej, po czym przetransportowano ją do szpitala Pitie-Salpetriere. Specjaliści zdecydowali o wprowadzeniu pacjentki w stan śpiączki farmakologicznej, w którym przebywała przez prawie tydzień przed swoją śmiercią. Warto zaznaczyć, co podaje serwis "Prime Timer", że zmarła zmagała się wcześniej z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zaledwie trzy miesiące przed tragedią aktorka wspominała w wywiadzie o zabiegu usunięcia tętniaka z 2007 roku, a także wyznała, że przeszła aż trzy operacje kardiologiczne na przestrzeni czterech lat.