Mateusz Banasiuk drżał o swoje życie w show TVN. Obawiał się porwania

Udział w programie "Azja Express" to nie lada wyzwanie. Mateusz Banasiuk, który wyruszył w podróż razem ze swoją siostrą, przekonał się o tym na własnej skórze. W wywiadzie dla "Super Expressu" aktor opowiedział o mrożących krew w żyłach momentach, w których bał się o własne bezpieczeństwo. Wspomniał nawet o ryzyku porwania.

Mateusz Banasiuk w "Azja Express" nie czuł się bezpiecznie. Aktor ujawnia brutalną prawdę

Program "Azja Express" zdecydowanie nie przypomina luksusowych wakacji w pięciogwiazdkowym hotelu. Gwiazdy biorące udział w formacie muszą codziennie walczyć o przetrwanie: załatwiać darmowy transport, prosić obcych ludzi o nocleg i odnajdywać się w zupełnie nieznanym sobie środowisku. Mateusz Banasiuk postanowił podjąć tę rzuconą przez produkcję rękawicę i wyruszył w niebezpieczną trasę u boku swojej siostry.

Zobacz też: Iza Krzan nie może liczyć na specjalne przywileje. Tak traktowali ją za kulisami "Azja Express"

Mateusz Banasiuk opowiedział o kulisach "Azja Express". Bał się porwania

Dziennikarze "Super Expressu" zapytali aktora o najbardziej stresujące momenty podczas nagrań programu. Okazuje się, że dla rodzeństwa najtrudniejsze wcale nie były wzajemne kłótnie i spięcia, ale sytuacje z zewnątrz, które wywoływały u nich poczucie realnego zagrożenia. Jak przyznał gwiazdor, takich chwil nie brakowało podczas całej ich podróży.

Wielokrotnie lądowaliśmy [przyp.red. w niebezpiecznych miejscach]. Wyścig się kończył dla nas w jakimś takim miejscu, które wydawało mi się trochę niebezpieczne - przyznał Banasiuk.

Sonda
Jesteś fanem programu "Azja Express"?

Aktor wyznał otwarcie, że momentami obawiał się, iż sprawy przybiorą bardzo zły obrót. Świadomość posiadania w plecaku urządzenia GPS była jednak dla uczestników pewnym buforem bezpieczeństwa, dającym nadzieję na szybką interwencję ekipy ratunkowej w razie prawdziwych kłopotów.

Zobacz też: Katarzyna Zillmann nie mogła oderwać rąk od ukochanej! Razem sprawdziły się w "Azja Express" [Zdjęcia]

Kurczę, nie wiem, czy to można mówić, ale jednak my mamy w plecaku GPS, więc jeżeli ktoś by nas porwał, to wierzę, że zostalibyśmy odbici - powiedział aktor w rozmowie z "Super Expressem".

Z relacji Banasiuka wynika, że chwile grozy przypominały kadry z filmów akcji. Często zdarzało się tak, że on i jego siostra lądowali w bardzo nieprzyjemnych rewirach, które po zapadnięciu zmroku budziły przerażenie. Jedna z takich sytuacji dotyczyła poszukiwania dachu nad głową, kiedy nagle drogę zagrodziła im wataha bezpańskich psów.

Pamiętam, kiedyś chcieliśmy gdzieś podejść po nocleg, obszczekały nas psy, które gdzieś wolno biegały - wspominał.

Podobnych incydentów było znacznie więcej. Aktor podkreślił, że otoczenie, w jakim się znajdowali, nierzadko wywoływało u niego gęsią skórkę i paraliżujący lęk.

Były sytuacje, że czułem zagrożenie z zewnątrz, ale jednak ta obecność kamery jakoś pomagała. Pomagała nas jakoś tak "odważać" w kolejnych ruchach. No ale było, było momentami trochę straszne - zdradził.

Aldona Banasiuk potwierdziła słowa brata, przyznając, że towarzystwo operatora z kamerą znacząco ułatwiało im zadanie, dodając odwagi i poczucia bezpieczeństwa w trakcie nocnych poszukiwań noclegu czy łapania stopa. Zwróciła jednak uwagę na trudności związane ze znalezieniem miejsca do spania, ponieważ w tamtym klimacie słońce zachodziło już o 18:00. Znalezienie lokum, które przyjęłoby obcych ludzi z ulicy, często trwało kilka godzin.

Tak, kamera nam dawała takie poczucie bezpieczeństwa i naprawdę taki immunitet na ulicy. Mogliśmy dzięki temu wbiegać na środek ulicy i łapać stopa. Naprawdę nie byłoby to takie łatwe bez kamery. Tak samo, jeśli chodzi o pytanie o nocleg. Praktycznie zawsze pytaliśmy, jak było już ciemno. No bo jednak w tym rejonie, do którego udaliśmy się, ciemno robiło się już o godzinie 18. No więc praktycznie zawsze było ciemno, a czasami już było bardzo ciemno i bardzo późno. I dzięki temu, że kamera z mocną lampą była razem z nami, to uwiarygodniało to jakoś naszą pozycję w kwestii poszukiwania noclegu, który często, naprawdę często, były też takie strzały, że od razu pierwszy dom, do którego zapukaliśmy, to był już nocleg, natomiast często to były sytuacje... To trwało dużo dłużej, nawet kilka godzin - wyznała "Super Expressowi" Aldona Banasiuk.

Mateusz Banasiuk i Aldona Banasiuk szczerze o "Azja Express". Wyjawili sekret produkcji!

Rolki