Spis treści
Izabella Krzan o braku wygód na planie "Azja Express"
Realizacja tego podróżniczego hitu wymusza na całej ekipie ogromny wysiłek, a wszelkie wygody natychmiast odchodzą w zapomnienie. Biorący udział w morderczym wyścigu uczestnicy stale mierzą się z ekstremalnymi wyzwaniami, jednak gospodyni formatu również nie przebywa tam na luksusowych i odprężających wczasach. Nowa twarz stacji ma pełną świadomość telewizyjnej specyfiki i stanowczo podkreśla, że nigdy nie zamierzała stawiać ekipie realizacyjnej żadnych wygórowanych warunków.
Zobacz również: Najpierw skąpe bikini, teraz seksowy top. Izabella Krzan błyszczy na planie "Azja Express"
Prezenterka "Azja Express" odrzuca gwiazdorskie przywileje
W trakcie wywiadu dla "Super Expressu" dziennikarka wprost zapytała prowadzącą o ewentualne zachcianki wpisywane do kontraktów znanych osób. Szybko okazało się, że Izabella Krzan nie żądała przygotowania specjalnego ridera, serwowania wykwintnych przekąsek czy zatrudnienia prywatnego asystenta z wachlarzem, który chłodziłby ją w słoneczne dni. Co więcej, telewizyjna gwiazda zupełnie bez problemu zadowala się powszechnie dostępnym prowiantem, który akurat znajduje się w pobliżu miejsca nagrań. Nigdy nie narzeka na brak osobistego kucharza przygotowującego dla niej wymyślne dania.
Zobacz też: Izabella Krzan bryluje w show-biznesie, ale partnera ukrywa. Pochodzi z artystycznej rodziny!
Przebywanie na planie zdjęciowym potrafi potężnie wycieńczyć cały organizm. Mordercze temperatury, nieustanne przemieszczanie się oraz wielogodzinny wysiłek fizyczny zdecydowanie nie ułatwiają płynnej i spokojnej pracy przed kamerą. Izabella Krzan przyznała bez ogródek, że bardzo często musiała ratować się błyskawicznym jedzeniem z ulicznych budek, o ile w ogóle pojawiały się one na horyzoncie. Prowadząca nawiązała także do swoich wcześniejszych nagrań na kontynencie afrykańskim, gdzie kwestia regularnego wyżywienia prezentowała się w jeszcze gorszych i trudniejszych barwach.
Taka rzeczywistość nagraniowa stanowczo odbiega od wyobrażeń o codziennym funkcjonowaniu telewizyjnych osobistości. Krzan udowadnia tym samym, że perfekcyjnie radzi sobie w surowych realiach, skupiając się w pierwszej kolejności na realizowaniu powierzonych jej zadań operacyjnych. W kwestii ochrony przed palącym słońcem przyznała, że parasole faktycznie pojawiają się na planie, ale korzysta z nich cała ekipa do ochrony wrażliwego sprzętu. Gospodyni wielokrotnie i bardzo dosadnie zaznaczała, że absolutnie nie czuje się uprzywilejowana ze względu na swój rozpoznawalny wizerunek. Jak podkreśliła w rozmowie z Julitą Buczek, jej komfort zawsze schodzi na dalszy plan w obliczu dobrostanu całej produkcji.
Zobacz również: Izabella Krzan zrzuciła ciuszki i wskoczyła w minibikini! Dawno tyle nie odsłoniła!
Parasole są zawsze w ekipie, bo rzeczywiście i operatorzy, i sprzęt, i to wszystko musimy czasami chować, więc parasole są na planie. Ja nie mam żadnych wymagań. Nie mam ridera, w którym muszą być Skittles tylko o jednym kolorze. Raczej jem, co popadnie, i często bazuję na fast foodach, które są dookoła. W Afryce często nie było takich fast foodów, więc jadłam, co było. Jajko na twardo... to był rarytas. Na śniadanie jedno i dziękuję, i do widzenia, więc nie mam wymagań. Wiem, na co się piszę i wiem, że to nie jest ważne, czy mi się chce, czym się nie chce, czy coś bym zjadła, czy nie zjadła. Ważne jest to, by program trwał, by produkcja była zadowolona z tego, co robimy i wykonała 100%, które musi wykonać. Moje potrzeby są na dalszym planie i to jest absolutnie ok - mówi nam Izabella Krzan.