Spis treści
Marcin Hakiel opowiada o podejrzeniach i dowodach
Podczas wizyty w popularnym programie internetowym Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, znany choreograf wrócił pamięcią do bolesnego okresu rozpadu swojego związku. Zamiast publicznego prania brudów, wybrał drogę weryfikacji faktów, decydując się na krok ostateczny w postaci angażu profesjonalnego śledczego. Gdy prawda wyszła na jaw, artysta postanowił zachować klasę. Jak sam przyznał w rozmowie, pewne zachowania i robienie scen byłyby po prostu poniżej jego godności.
Celebryta opisał narastające przeświadczenie o tym, że jego relacja z żoną ulegała stopniowej destrukcji. Niepokój budziły coraz częstsze nieobecności partnerki w domu w godzinach wieczornych oraz brak kontaktu telefonicznego przez dłuższy czas. Tego typu sygnały zazwyczaj zwiastują kłopoty i rodzą podejrzenia, od których każdy wolałby uciec, jednak rzeczywistość okazała się dla tancerza nieubłagana.
Marcin Hakiel o wynikach śledztwa detektywistycznego
Były partner prowadzącej "Pytanie na śniadanie" nie ukrywał, że skorzystanie z usług agencji detektywistycznej nie było jego pierwszą myślą. Decyzja ta zapadła pod wpływem sugestii bliskich znajomych, w momencie gdy bezradność zaczęła mieszać się z silnymi emocjami. Hakiel potrzebował stuprocentowej pewności co do wydarzeń rozgrywających się poza jego plecami, dlatego ostatecznie zlecił obserwację profesjonalistom, co doprowadziło do bolesnego zderzenia z faktami.
Wyniki pracy śledczego nie pozostawiły złudzeń. Tancerz otrzymał precyzyjny raport, z którego wynikało, że obserwowana kobieta weszła do budynku w towarzystwie kolegi z pracy i przebywała tam nie wychodząc aż do rana. Oprócz relacji słownej, Hakielowi przedstawiono także dokumentację fotograficzną, która ostatecznie potwierdziła jego najgorsze przypuszczenia. Obrazy te, choć trudne do zaakceptowania, stały się niezaprzeczalnym dowodem w sprawie i utkwiły w pamięci.
Marcin Hakiel nie chciał konfrontacji?!
Najbardziej zaskakująca była jednak reakcja samego zainteresowanego na dostarczone materiały. Mimo posiadania wiedzy o miejscu i czasie schadzki, choreograf nie zdecydował się na jazdę na miejsce zdarzenia w celu wywołania karczemnej awantury. Miał pełną możliwość przerwania spotkania i bezpośredniej konfrontacji z niewierną partnerką oraz jej towarzyszem, jednak w pełni świadomie zrezygnował z takiego rozwiązania.
„Stwierdziłem, że nie chcę tego robić, to jest gdzieś tam poniżej mojej godności” – wyznał Marcin Hakiel w rozmowie z prowadzącymi podcast.
W wywiadzie poruszono również kwestie prawne związane z zakończeniem wieloletniego małżeństwa. Choć istniała silna pokusa, by orzekać o wyłącznej winie i toczyć bezwzględną sądową batalię, tancerz ostatecznie odrzucił ten scenariusz. Biorąc pod uwagę dobro dzieci, ogromne koszty psychiczne oraz przewlekłość procedur sądowych, Marcin Hakiel postawił na ugodowe zakończenie sprawy. Zamiast wieloletniej wojny, wybrał szybkie zamknięcie tego rozdziału, by móc spróbować odzyskać spokój.