Spis treści
Syn Marceliny Zawadzkiej będzie sportowcem? Mama dostrzega w nim talent
Marcelina Zawadzka cieszy się niezmienną popularnością jako jedna z czołowych postaci rodzimego show-biznesu. Mając za sobą lata doświadczeń w mediach i na profilach społecznościowych, świetnie orientuje się w realiach bycia osobą publiczną. Choć mogłoby się wydawać, że zapragnie dla swojego potomka błysku fleszy, w rzeczywistości ma wobec niego inne plany. Rozmawiając z dziennikarzem "Super Expressu", prezenterka opowiedziała o swoim spojrzeniu na wychowanie syna. Przyznała otwarcie, że dostrzega u chłopca nie lada smykałkę do aktywności fizycznej, stąd też to właśnie w obszarze sportu upatruje dla niego najbardziej obiecującej drogi życiowej.
Sport zamiast ścianek. Marcelina Zawadzka przewiduje piłkarską karierę syna
Prezenterka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że świat mediów potrafi być bezlitosny i wiąże się z ogromnym napięciem. Sama przez lata zdążyła przywyknąć do nieustannych ocen ze strony publiczności oraz dziennikarzy, lecz stanowczo nie życzyłaby sobie podobnego losu dla swojego dziecka. Jak wyznała, jej syn z każdym dniem coraz mocniej fascynuje się piłką nożną, a co więcej, widać u niego naturalny dryg do tej dyscypliny.
Zobacz też: Marcelina Zawadzka razem z synkiem uciekła z Dubaju. Zaszyła się u rodziców
"Wydaje mi się, że on będzie piłkarzem... oczywiście bez żadnej presji. Ja zawsze byłam motorsport - motocykle, ciężarówki. Myślałam wtedy, czemu te wielkie pieniądze zawsze idą na piłkę? Teraz się okazuje, że w moim domu rośnie piłkarz. Nic go nie interesuje i nie angażuje tak, jak "ball"... (...) śni mu się piłka, a jak wstanie to od razu też gra w piłkę. Jak jest coś okrągłego, to zawsze mówi ball" - mówi nam Marcelina.
Dla celebrytki najistotniejsze pozostaje szczęście jej dziecka i to, by mogło realizować swoje własne pragnienia. Gdyby futbol okazał się pasją na całe życie, Zawadzka zadeklarowała pełne wsparcie dla tej drogi.
"Nie wiem, czy pójdzie w moje ślady, ja też nie będę na pewno go pchała... na pewno jest inteligentnym chłopcem, chociaż każdy tak mówi o swoich dzieciach. Będę w dużym szoku, jeśli kiedyś z tej piłki zrezygnuje. Oczywiście będę mu pozwalała na wszystko, bo jeśli się mówi i wkręca - "powinieneś robić to, czy tamto" - to nie powinno tak być, trzeba dać wiatru w skrzydła, a nie mówić, co powinno dziecko robić, więc na pewno będę chciała rozwijać jego talenty, a talent ma do piłki, co jest dla mnie wielkim szokiem, bo ani ja, ani Maks nie byliśmy tak bardzo za piłką" - mówi "Super Expressowi" Marcelina Zawadzka.