Spis treści
Kulisy programu rozrywkowego. Sebastian Fabijański o granicach wytrzymałości
Kamery telewizyjne zazwyczaj pokazują jedynie bezbłędnie przygotowane układy i lśniące stroje na parkiecie. Rzeczywistość za kulisami popularnego programu rozrywkowego wygląda jednak zupełnie inaczej, ponieważ uczestnicy regularnie mierzą się z ekstremalnym stresem. Znany z mocnych ról filmowych Sebastian Fabijański postanowił szczerze zrelacjonować swoje osobiste zmagania na sali treningowej oraz w trakcie występów na żywo. Aktor wprost przyznaje się do systematycznego przekraczania własnych barier psychicznych podczas kolejnych etapów tego telewizyjnego konkursu.
Zobacz też: Tuż przed półfinałem padły te słowa! To zaważy na wygranej Fabijańskiego w "TzG"
Wzruszenie podczas walca. Sebastian Fabijański i Julia Suryś walczą w programie
Gwiazdor kina otwarcie przyznaje w rozmowach z prasą, że kolejne tygodnie rywalizacji kosztują go mnóstwo nerwów. Największe piętno odcisnął na nim niedawny występ u boku Julii Suryś. Para zaprezentowała klasycznego walca do znanego przeboju "Can You Feel the Love Tonight?". Fabijański świadomie zrezygnował z widowiskowych figur akrobatycznych na rzecz zbudowania intymnego nastroju i postawił wyłącznie na przekazanie głębokich uczuć w trakcie tańca.
Zobacz też: Fabijański staje w obronie Ewy Kasprzyk po jej słowach o "trójkątach". Szczerze podsumował jej styl bycia
"Bardzo duże, jak zwykle. Ten program dostarcza takich emocji, ale piękne to są rzeczy, naprawdę. To wszystko, co się wokół mnie dzieje w tym programie, jest naprawdę wzruszające. Ja nie sądziłem, że jestem w stanie i że takie momenty będą na mnie tak działać. Dzisiaj jak tańczyliśmy z Julią walca... chciałem, żeby w tym momencie, kiedy jest refren, kiedy wchodzi takie apogeum tego numeru, czyli "Can you feel the love tonight?" Żeby właśnie nie robić żadnego podnoszenia, tylko żeby właśnie się zobaczyć, spróbować się zakochać w sobie w tym programie, na tym parkiecie, w tej choreografii oczywiście. I po prostu ja spojrzałem na Julię i mi się oczy zaszkliły, zaczęły mi drgać wargi. Julia spanikowała, że ja nie dotańczę już do końca, ale nie takie projekty się kładło" - mówi nam Fabijański.
Artysta zamierzał wykreować między sobą a partnerką prawdziwą więź na czas trwania utworu muzycznego. Finał tego ryzykownego pomysłu kompletnie go zszokował w trakcie nagrań na żywo. W kluczowym momencie występu aktor stracił całkowitą kontrolę nad własnymi reakcjami i stanął na krawędzi przerwania choreografii. Płaczący gwiazdor wywołał sporą panikę u towarzyszącej mu tancerki, która przez dłuższą chwilę poważnie bała się o pomyślne zakończenie ich walca.
Uczestnik telewizyjnego show nie ma najmniejszego problemu z publicznym omawianiem swoich najbardziej delikatnych stron osobowości. Podkreśla stanowczo, że tego typu cecha charakteru często przeszkadza mu w codziennym funkcjonowaniu, jednak przed kamerami zamienia się w potężny atut. Pozwala to na budowanie wiarygodnych postaci oraz nadawanie głębi wszelkim artystycznym projektom. Aktor dobitnie udowadnia, że uzewnętrznianie własnych słabości przed ogromną publicznością nie stanowi dla niego żadnego powodu do wstydu.
Zobacz też: Poruszył fanów do łez! Sebastian Fabijański pokazał coś bardzo osobistego
"Nie zamierzam ukrywać tego, że jestem po prostu bardzo wrażliwym człowiekiem, który na tym niestety w życiu dużo traci, albo traci, nie wiem, czy traci, ale jak ktoś tak dużo czuje, to naprawdę nie jest proste życie. W rzeczach artystycznych po prostu to daje mi oddychać. I ta wrażliwość, wydaje mi się, jest najpiękniejszym darem, który dostałem, bo nawet ten taniec, który tak jak Pani Iwona twierdzi, czy Rafał Maserak, który powiedział, że walc był perfekcyjny technicznie, on nie byłby taki, gdyby nie ta wrażliwość, która po prostu dochodzi do tego i daje taki ani inny wyraz temu wszystkiemu" - wyznał nam Sebastian Fabijański.
Podczas udzielania wywiadu dziennikowi poruszono również kwestię poszerzenia finałowego składu programu do czterech duetów. Gwiazdor podchodzi do tej zmiany regulaminowej z dużym spokojem i zupełnie nie widzi w niej niebezpieczeństwa dla własnej pozycji w walce o trofeum. Twierdzi stanowczo, że wszyscy aktualni pretendenci do głównej nagrody zapracowali na awans swoimi umiejętnościami. Szczególne słowa uznania artysta skierował w stronę Pauliny Gałązki, mocno doceniając jej ogromną naturalność oraz niezwykle szczere zachowanie na scenie.
"Nic się nie zmienia. Każda z tych par zasługuje na ten finał. Mamy swoją drogę w tym, tak, jakby idziemy w tym kierunku cały czas. To było fantastyczne zobaczyć minę Pauliny Gałązki. Ja ją kocham po prostu. Ona jest taka szczera, prawdziwa, taka właśnie... No ja bardzo dużo ciepłych słów dzisiaj powiedziałem, bo uważam, że na to bardzo zasługuje i super, że jest w tym finale. Więc ja żadnych tutaj nie mam, nie wiem jakichś, że ojej więcej par - to szanse się zmniejszają. Nie patrzę na to w ten sposób" - wyznał nam Sebastian.
Na sam koniec rozmowy, którą prowadziła redaktorka Julita Buczek, pojawił się wątek zaskakującej postawy Piotra Kędzierskiego. Sebastian Fabijański wprost oznajmił, że absolutnie nie spodziewał się zachowania prezentera, które szybko wprawiło w osłupienie całą produkcję i zebranych widzów. Zaznaczył przy tym jednoznacznie, że ten niecodzienny ruch wywołał u niego kolosalne wrażenie. Aktor ocenił czyn swojego kolegi ze stacji jako bezwzględny dowód wielkiej szlachetności oraz potwierdzenie jego nieskazitelnego charakteru w brutalnym świecie mediów.
"Nie, nie, nie. W ogóle jak on wyszedł i poprosiło o mikrofon, to ja podejrzewałem, co on zrobi i ja mówię: "Nie, on nie robi tego". Przepiękne, to o nim świadczy o tym, jakim jest człowiekiem... To jest moim zdaniem świetny chłopak, świetny facet. I tylko tym pokazał, że po prostu, że tak jest. I ja się cieszę, że mogłem z nim być w tym programie. My się już znaliśmy wcześniej, ale poznałem go tutaj. On był tak uroczy, jak się starał, tak bardzo pracowity, jakby to wszystko było naprawdę super obserwować. Więc ja naprawdę daję mu wielkie słowa uznania. Piotrek, kocham Cię" - wyznał nam Sebastian Fabijański.