Spis treści
Głośna zbiórka Łatwoganga biła rekordy popularności
Pod koniec kwietnia o Piotrze Garkowskim, czyli youtuberze znanym pod pseudonimem Łatwogang, pisały wszystkie media w kraju. Twórca zorganizował zbiórkę pieniędzy dla Fundacji Cander Fighters, wspierającej pacjentów onkologicznych. W trakcie transmisji na żywo zapętlał "Diss na raka", utwór nagrany przez rapera Bedoesa i Maję Mecan, podopieczną wspomnianej fundacji.
Początkowym założeniem influencera było uzbieranie 500 tysięcy złotych, jednak odzew przerósł najśmielsze oczekiwania. Na konto trzech powiązanych zbiórek błyskawicznie spływały ogromne sumy, a popularność akcji napędzało wsparcie ze strony przedstawicieli show-biznesu. Finał wydarzenia nastąpił 26 kwietnia o 21:37. Ostatecznie zgromadzono zawrotne 282 miliony złotych, co pozwoliło na pobicie rekordu Guinnessa.
Zobacz również: Łatwogang na planie "Rodzinki.pl". Jedno zdjęcie wywołało sensację
Youtuber zbiera 12 milionów na leczenie Maksa Tockiego
Obecnie, zaledwie kilka tygodni po wielkim sukcesie, youtuber zaangażował się w kolejną inicjatywę. Tym razem Łatwogang podjął się wyzwania fizycznego – zamierza przemierzyć Polskę na rowerze, pokonując trasę z Zakopanego do Gdańska. Misją jest zebranie 12 milionów złotych na terapię genową w USA dla ośmioletniego Maksa Tockiego. Całkowity koszt leczenia to 15 milionów złotych, z czego 3 miliony udało się zgromadzić już wcześniej.
Aby przyciągnąć uwagę do zbiórki, Garkowski w miniony piątek o 16:00 wyruszył spod Giewontu w kierunku Bałtyku. Przebieg trasy można śledzić podczas relacji na żywo. Niestety, w nocy pojawiły się poważne komplikacje. Zmęczenie i problemy zdrowotne zmusiły twórcę do zejścia z roweru i przerwania jazdy.
Chwile po 2:30 w nocy Łatwogangowi zrobiło się "lekko niedobrze" na rowerze. Jak mówi, ciężko brało mu się oddech, więc zsiadł z roweru i przez dłuższą chwile go prowadził. W trakcie "pieszej wędrówki" zmierzył sobie tętno, które wyszło bardzo dobrze.Po godzinie 3:00, Łatwogang powiedział, że jest już w porządku, ale jednak ludzie, zarówno towarzyszący mu, jak i oglądający transmisje lekko zaczynają się o niego martwić - przekazał na Facebooku Jakub Charchalis.
Piotr Garkowski nie poddaje się mimo kryzysu
W sobotę rano, jeszcze przed godziną 9:00, Garkowski musiał ponownie przerwać jazdę. Sytuacja wyglądała na tyle niepokojąco, że ważyły się losy dalszej trasy. Widzowie apelowali w komentarzach o dłuższą przerwę i sen dla wycieńczonego organizatora akcji. Łatwogang schronił się na chwilę w busie towarzyszącej mu ekipy, po czym wrócił na trasę.
Miałem lekki kryzys. I właśnie o to chodzi w życiu, że kryzysy się zwalcza - stwierdził.
Muszę lekko zwolnić tempo. 450 do Gdańska, 227 za nami. Super. Nie zatrzymujemy się. Pokazujemy, jak to się robi - dodał po chwili.
Teraz Garkowski zatrzymuje się częściej i wprost przyznaje, że odczuwa trudy wyzwania. Zaniepokojeni obserwatorzy masowo proszą go o dłuższy postój po przekroczeniu progu 5 milionów złotych na zbiórce. W momencie publikacji tego tekstu licznik wpłat wskazywał ponad 4,6 miliona złotych.
Zobacz również: Oddał Łatwogangowi medal olimpijski na licytację. Znamy kwotę