Spis treści
Trudny rozwód Krzysztofa Gojdzia
Krzysztof Gojdź to jeden z najbardziej rozpoznawalnych lekarzy medycyny estetycznej w naszym kraju. 53-latek dbał o urodę wielu gwiazd i często brylował na imprezach branżowych. Osiem lat temu zdecydował się jednak opuścić Polskę i zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Tam zbudował własną sieć klinik, którą, jak ogłosił w marcu, ostatecznie sprzedał.
Niedługo potem lekarz pojawił się w podcaście Żurnalisty. Podczas rozmowy oskarżył swojego byłego asystenta i dawnego przyjaciela o prześladowanie. Marcin R. nie pozostał dłużny - wydał oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczył zarzutom i przedstawił własną wersję wydarzeń. Od tego momentu trwa ich publiczny spór. W wywiadzie dla "Super Expressu" Gojdź przyznał, że czuje się nękany i boi się o własne bezpieczeństwo. W lipcu zgłosił sprawę na policję w Łodzi.
Zobacz także: Krzysztof Gojdź rozwodzi się w Miami. Do sądu trafiła przedślubna intercyza
Ślub pary odbył się w sierpniu 2019 roku. Sześć lat później dokumenty rozwodowe trafiły do sądu w Miami. Pierwsze posiedzenie zaplanowano na 30 lipca. Krzysztof Gojdź liczył, że wyjdzie z sali jako wolny człowiek, ale na ostateczne rozstrzygnięcie będzie musiał jeszcze poczekać.
Co wydarzyło się na sali sądowej podczas rozwodu Krzysztofa Gojdzia?
Posiedzenie zaczęło się o 9:00 czasu lokalnego i trwało blisko siedem godzin. Krzysztof Gojdź oraz jego dawny asystent stawili się w sądzie wraz ze swoimi prawniczkami. Po wyjściu z sali lekarz przekazał "Super Expressowi" szczegółową relację. Jego adwokatka zaprezentowała dowody mające świadczyć m.in. o nękaniu, rzekomej próbie wyłudzenia 200 tysięcy dolarów, składaniu fałszywych zeznań oraz prowadzeniu wielomiesięcznej kampanii oszczerstw w mediach.
Lekarz relacjonuje, że przedstawiono również materiały dotyczące jego byłego współpracownika, które wzbudziły ogromne poruszenie. Z każdym kolejnym dowodem atmosfera gęstniała, a na sali kilkukrotnie zapadała absolutna cisza.
Na sali sądowej, oprócz Wysokiego Sądu, obecni byli również pracownicy sądu, ochrona, kilka osób z publiczności oraz jego tłumacz. Wielokrotnie na sali zapadała cisza. Z minuty na minutę, kiedy moja adwokat przedstawiała SZOKUJĄCE dowody i wielokrotnie udowadniała kłamstwa Marcina R., atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Nawet jego przyjaciółka nie wytrzymała presji przedstawianych dowodów i opuściła salę sądową - mówił SE Krzysztof Gojdź.
Wobec przedstawionych materiałów sędzia postanowił odroczyć wydanie wyroku. Obie strony otrzymały dwa tygodnie na dostarczenie pisemnych mów końcowych. Ostateczna decyzja zapadnie dopiero po ich rozpatrzeniu.
Zobacz także: Krzysztof Gojdź o kompleksach Polek. Do gabinetu przychodzą ze zdjęciami dwóch gwiazd
Zobacz więcej zdjęć. To oni pojawili się na ślubie Rafała Brzozowskiego. Elegancki Tomasz Kammel to początek