Spis treści
Ślub w urzędzie, potem bajkowa, transmitowana na żywo ceremonia w Kirunie, a następnie rozwód i... powrót po dwóch dekadach. Relacja Mandaryny i Michała Wiśniewskiego od zawsze budziła wielkie emocje. Choć oboje po rozstaniu stworzyli szereg kolejnych związków, to ostatnio jak grom z jasnego nieba padła informacja, że budują swoją relację na nowo. W całym tym zamieszaniu były osoby, które wspierały ich w ciszy, z daleka od show-biznesu - należeli do nich rodzice Mandaryny, a teściowie Wiśniewskiego.
Mandaryna mogła liczyć na rodziców podczas małżeństwa i po rozwodzie
W wielu rozmowach z mediami Mandaryna, która aktualnie przygotowuje się do udziału w programie "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami", podkreślała, że wraz z siostrą Małgorzatą miały wielkie wsparcie w rodzicach. Dziewczyny wywodziły się z domu z wielkim poczuciem humoru, a mama Wiesława i tata Roman wspierali starszą z córek zarówno w trakcie szczytu jej kariery oraz uważnie śledzonego małżeństwa, jak i po rozstaniu z mężem. Choć nieznane są szczegóły na temat państwa Mandrykiewiczów, wątpliwości nie ulega to, że byli aktywnie zaangażowani w życie Marty, Michała i ich dzieci, wspierając ich w prywatnych momentach, z dala od świata show-biznesu.
Zaakceptowali wybranka córki mimo jego kontrowersyjnego wizerunku i olbrzymiej sławy. Mogli zresztą obserwować rozwój ich relacji szybciej niż cała Polska, gdyż Mandaryna rozpoczęła współpracę z zespołem Ich Troje jeszcze w latach 90. Sam Michał Wiśniewski doceniał wyjątkową więź z Mandrykiewiczami i nawet po rozstaniu z żoną serdecznie mówił o jej rodzinie. Kiedy w 2014 roku zmarł tata byłej żony, ten pożegnał ex-teścia we wzruszających słowach o odejściu przyjaciela.
Michał Wiśniewski zabrał teściom drzwi wejściowe
Nie brakowało też zabawnych sytuacji rodzinnych, do których dziś Mandaryna i Michał Wiśniewski z pewnością wracają z uśmiechem na ustach. Wiele momentów z kultowego programu "Jestem jaki jestem" przeszło do historii polskiej popkultury, a jednym z nich jest zakład z wybudzonym w środku nocy panem Zdzisławem. Mężczyzna przegrał z Michałem Wiśniewskim i w efekcie stracił ze swojego mieszkania... sedes.
To jednak nie jedyna taka sytuacja. Jak opowiedziała kilka tygodni temu sama Mandaryna, do podobnych wydarzeń doszło w jej rodzinnym domu. Mandrykiewiczowie przegrali z ukochanym córki... drzwi wejściowe do domu i musieli prowizorycznie zastąpić je stołkiem.
"Ludzie grali z nim w ruletkę bodajże i mogli przegrać różne rzeczy i - uwaga - Czerwony pojechał również do moich rodziców, do Łodzi, i moi rodzice przegrali drzwi wejściowe. Postawili sobie stołek" - wspominała rozbawiona artystka w "Kanale Zero".
Mandaryna wspomina: "nie byłam zła"
Jak szybko dodała Marta Wiśniewska (po rozwodzie Mandaryna nie zmieniła nazwiska), nie była zła, gdyż to jej rodzice sami podjęli takie ryzyko. Cała sytuacja jest dziś bardzo zabawnym wspomnieniem.
"Nie byłam zła, to decyzja moich rodziców, których tak poniosło, więc nasza rodzina jest generalnie dość zabawowa. Było to śmieszne, gdy mama rano zadzwoniła, informując, że nie mają drzwi" - powiedziała.