Spis treści
Trudne wyznania w programie "Królowa przetrwania"
Reality show "Królowa przetrwania" pozwala widzom zobaczyć znane kobiety w zupełnie nowych, często bardzo trudnych sytuacjach. Bohaterki formatu pokazują na ekranie nie tylko zmagania z wyzwaniami w dżungli, ale również obnażają przed kamerami swoje największe słabości i lęki. W jednej z ostatnich odsłon programu uczestniczki zdecydowały się na szczere rozmowy o bolesnych przeżyciach. Dziennikarka Karolina Pajączkowska postanowiła jednak zabrać głos w sprawie dramatycznych doświadczeń kobiet również poza planem popularnej produkcji.
Karolina Pajączkowska o przemocy i zdradzie w związku
Widzowie reality show doczekali się odcinka obfitującego w niezwykle intymne i poruszające opowieści. Uczestniczki zdecydowały się ujawnić historie, które do tej pory raczej wolały trzymać w tajemnicy. Reportażystka "Super Expressu" Karolina Pajączkowska wyznała przed kamerami, że padła ofiarą przemocy ze strony swojego ówczesnego partnera. Dziennikarka w emocjonalnych słowach przyznała, że początkowo obwiniała się za całą sytuację i analizowała swoje zachowanie. Stanowczo zaznaczyła jednak, że to wyłącznie oprawca ponosi odpowiedzialność za wyrządzoną krzywdę. Dodatkowo, dziennikarka ujawniła szczerze, że na niedługo przed zaplanowanym ślubem odkryła niewierność ukochanego, co przypieczętowało ich rozstanie.
Dziennikarka była ofiarą molestowania w taksówce w Gruzji
Prezenterka poruszyła wątek traumatycznych przeżyć również w zupełnie innych okolicznościach. Gospodyni formatu "Poranny ring" gościła ostatnio w studiu specjalistów, z którymi dyskutowała o bezpieczeństwie pasażerów korzystających z popularnych aplikacji przewozowych, zwracając uwagę temat na obcokrajowców prowadzących auta bez wydanych w Polsce dokumentów. Pretekstem do rozmowy była nowa akcja profilaktyczna Komendy Stołecznej Policji, która ma chronić kobiety korzystające z taksówek na aplikację. W trakcie rozmowy Karolina Pajączkowska podzieliła się mrożącym krew w żyłach wspomnieniem sprzed około dziewięciu lat. Dziennikarka wyznała, że podczas podróży po Gruzji usnęła w samochodzie, co bezlitośnie wykorzystał sprawca, dopuszczając się wobec niej molestowania seksualnego.
"Ja mogę teraz to powiedzieć, że niestety sama padłam ofiarą napaści seksualnej ze strony kierowcy z Gruzji w trakcie przewozu osób. Było to wiele lat temu, kiedy jeszcze nikt o tym nie mówił. Sytuacja była taka, że wracałam późno wieczorem, ale byłam po porannym dyżurze w pracy i zasnęłam. Pan pewnie myślał, że byłam pijana i zjechał w boczną uliczkę i ja się obudziłam, kiedy on siedział obok mnie i mnie dotykał w tych górnych częściach ciała. Ja teraz oczywiście mówię już z dystansem o tym, bo to było wiele lat temu" - opowiedziała.
Karolina Pajączkowska o wstydzie i kobietach, które nie zgłaszają się na policję
Gospodyni programu kontynuowała swoją wstrząsającą historię, ujawniając dramatyczny przebieg tego zdarzenia. Pajączkowska zdołała uciec z auta przed napastnikiem, jednak przez długi czas mierzyła się z ogromnymi wyrzutami sumienia z powodu chwilowej utraty czujności. Dziennikarka obwiniała samą siebie o to, że zasnęła jazdy w obcym kraju.
Prezenterka zauważyła przy tym, że z podobnym wstydem i strachem przed oceną otoczenia zmagają się inne ofiary przestępstw na tle seksualnym, przez co ich sprawcy pozostają całkowicie bezkarni. Kończąc wątek bezpieczeństwa w przewozach, zaznaczyła jednak, że policyjne statystyki na terenie Warszawy pokazują obecnie mniejszą liczbę zgłoszeń dotyczących ataków.
"Natomiast ja się ocknęłam przerażona, absolutnie przerażona. Pan był jeszcze bardziej przerażony. Na szczęście nie zamknął drzwi i mogłam uciec. Proszę mi wierzyć, że to był sprint jak Usain Bolt wtedy. Byłam roztrzęsiona naprawdę, bo to nawet nie jest kwestia tego, że ja sprawdziłam w aplikacji, czy samochód się zgadza, bo oczywiście o takie kwestie zawsze dbam. Chodziło mi o to, jak ja się czułam winna, bo ja zasnęłam i było mi wstyd pójść na policję, bo pomyślałam sobie: nikt mi nie uwierzy, że ja zasnęłam po porannym dyżurze" - powiedziała.
"Zastanawiam się, ile kobiet tak naprawdę ma to samo poczucie winy, że to jest ich wina, że coś się stało, i nie zgłasza tego. Jakie są w ogóle statystyki tych napaści? Jaki to jest procent kobiet, na to pewnie nikomu z nas nie uda się odpowiedzieć. [...] Całe szczęście jest bardzo silna zmiana spadkowa, czyli po tym roku 2023, kiedy zetknęliśmy się z masowym, powiedzmy na skalę Warszawy - dużego miasta, zjawiskiem, wtedy odnotowaliśmy sześć takich zawiadomień. W kolejnym roku było siedem, natomiast już w ubiegłym roku, w 2025 roku, było to jedno takie zdarzenie" - wyliczyła.