Maja Chwalińska ogłasza dłuższą przerwę. Polska tenisistka wraca dopiero na Wimbledon

2026-06-06 20:36

Podczas konferencji prasowej po przegranym finale Roland Garros, Maja Chwalińska poinformowała, że zamierza teraz solidnie odpocząć i powrócić na korty dopiero podczas wielkoszlemowego Wimbledonu.

Maja Chwalińska

i

Autor: EPA/ PAP

Finałowy pojedynek na paryskich kortach zakończył się porażką Mai Chwalińskiej. 19-letnia Mirra Andriejewa pokazała wybitną formę na ceglanej mączce, sięgając po swój debiutancki triumf w prestiżowym turnieju wielkoszlemowym. Pokonała Polkę 6:3, 6:2.

QUIZ: Rozpoznasz te tenisistki? Tylko najlepsi zgarną komplet punktów!
Pytanie 1 z 35
Tenisistka na tym zdjęciu to...
Aryna Sabalenka

- To był bardzo wymagający mecz. Mirra była dzisiaj znacznie lepszą zawodniczką i zasłużyła na zwycięstwo. Czułam, że nie mam przeciwko niej żadnej broni. Znacznie lepiej niż ja radziła sobie z wiatrem i grała bardzo mądrze. Jestem trochę smutna, ale na pewno dałam z siebie wszystko i myślę, że mogę być z siebie dumna. Zdecydowanie to były niezapomniane trzy tygodnie dla mnie. Naprawdę wspaniały czas. Nigdy go nie zapomnę - podsumowała swój występ w Paryżu Maja Chwalińska.

Dzięki świetnej postawie we Francji zawodniczka z Dąbrowy Górniczej wskoczy na 21. miejsce w rankingu WTA. Taka pozycja otwiera jej drzwi do najbardziej prestiżowych imprez i regularnych starć z tenisową elitą.

- Na pewno będzie teraz inaczej. Ale myślę i mam nadzieję, że się dostosuję. Na pewno będę pracować tak ciężko, jak pracuję teraz. Dam z siebie wszystko, żeby być lepszą każdego dnia i zobaczymy, jakie będą wyniki. Czuję, że zyskałam mnóstwo pewności siebie, ponieważ nigdy wcześniej nie grałam przeciwko wysoko notowanym zawodniczkom. To był dla mnie pierwszy raz - podkreśliła.

Starty w stolicy Francji mocno odbiły się na zdrowiu psychicznym Polki. Z powodu ogromnej presji turniejowej zawodniczka niemal całkowicie straciła apetyt i miała poważne trudności ze spożywaniem codziennych posiłków.

- Nerwy przed finałem na pewno były. Byłam zdecydowanie zestresowana, ale tak było też przed każdym meczem, szczerze mówiąc. Przez ostatnie trzy tygodnie nie mogłam jeść. Moi trenerzy jedli pizzę, a ja mówiłam „nie”. Właściwie cieszę się, że turniej się kończy i może wróci radość z jedzenia - stwierdziła.

Polska zawodniczka udaje się na urlop, po którym wznowi przygotowania do kolejnych startów. Jej najbliższym sportowym wyzwaniem będzie zaplanowany na koniec czerwca brytyjski Wimbledon. Bezpośredni udział w głównej drabince zależy od ewentualnego otrzymania dzikiej karty, a w przeciwnym razie tenisistka zagra w wymagających kwalifikacjach.

- Niczego nie będę grać przed Wimbledonem, to na pewno - zapowiedziała stanowczo. - Definitywnie potrzebuję wakacji i czasu na regenerację i naładowanie baterii. W tym roku na trawie zagram tylko Wimbledon.

Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa w finale Roland Garros