Śmierć Jadwigi Barańskiej, cenionej aktorki i żony Jerzego Antczaka, to ogromna strata dla polskiej kultury. Para była znana ze swojej głębokiej miłości i artystycznej współpracy, przez dziesięciolecia stanowiąc inspirację dla wielu. Małżonkowie przebywali w Stanach Zjednoczonych, zatem wdowiec zapragnął, by prochy jego ukochanej żony spoczęły w Polsce. Przyjazd do ojczyzny uniemożliwiły jednak problemy zdrowotne, do których teraz trzeba dodać nieszczęśliwy wypadek.
Jadwiga Barańska zmarła w 2024 roku. Mąż chce z nią spocząć w Polsce
Aktorka zasłynęła przede wszystkim z roli Barbary Niechcic w filmie "Noce i dnie", który zdobył nominację do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Reżyserem tej ikonicznej produkcji epoki PRL był jej mąż, Jerzy Antczak. Rok później, w 1978 roku, małżeństwo zamieszkało w Stanach Zjednoczonych, a od lat 90. dzieliło życie między Kalifornię a Polskę.
ZOBACZ TEŻ: Nie żyje znany aktor. Zagrał w "Narcos" i "Apocalypto"
Jadwiga Barańska odeszła w październiku 2024 roku i spoczęła w Los Angeles. Mąż postanowił jednak pochować jej prochy w ojczystym kraju w 90. rocznicę urodzin, tj. w październiku 2025 roku. Plany pokrzyżowało słabe zdrowie Jerzego Antczaka. Obawy wobec wyczerpującej podróży wyrazili nie tylko najbliżsi wdowca, ale również lekarze zaniepokojeni jego stanem emocjonalnym w okresie żałoby.
"Lekarze boją się o mnie. Nic poważnego mi nie dolega, ale jestem człowiekiem niesłychanie impulsywnym, wybuchowym, można nawet powiedzieć ekstremalnym, a mówimy o długiej, wymagającej podróży. Dlatego prochy Jadzi będą musiały poczekać. Wrócimy do naszego kraju już we dwoje. Wszystko robiliśmy w życiu razem, więc i w Polsce razem spoczniemy. I tylko tyle. Aż tyle!" - przekonywał Antczak w rozmowie z "Onetem".
Jerzy Antczak w szpitalu. "Tato upadł"
Legendarna dla polskiego kina para doczekała się syna, Mikołaja Antczaka, który urodził się w 1964 roku. Chłopak wyrósł na fizyka i informatyka. Kilka dni temu przekazał poprzez media społecznościowe przykrą wiadomość w sprawie 96-letniego taty. Jerzy Antczak trafił pod opiekę specjalistów, ale szczegóły jego stanu nie są znane.
"Tato upadł i jest w szpitalu" - napisał krótko syn reżysera.
Zaniepokojeni sympatycy pospieszyli z życzeniami powrotu do zdrowia. Warto dodać, że Jerzy Antczak pracował w ostatnim czasie nad książką poświęconą zmarłej żonie, zatytułowaną "Jak ja ją kochałem". Co więcej, niedawno padła informacja, że "Noce i dnie" weźmie na tapet platforma Netflix. Słynna powieść Marii Dąbrowskiej doczeka się zatem niedługo nowej adaptacji, co - jak zwykle - budzi mieszane opinie wobec faktu, że w 1977 roku powstała już kultowa, doceniona ekranizacja, właśnie w wykonaniu Antczaka i Barańskiej.