Spis treści
Występ, który odbył się w ramach jednego z koncertów Sama Smitha, był absolutnym zaskoczeniem dla zgromadzonej publiczności. Nikt nie spodziewał się, że na scenie pojawi się Hozier, irlandzki artysta znany ze swoich emocjonalnych i głębokich utworów. Wspólne wykonanie "Take Me To Church" było połączeniem dwóch niezwykłych głosów i wrażliwości muzycznych, co zaowocowało naprawdę poruszającym momentem. Nagrania z koncertu szybko obiegły media społecznościowe.
Sam Smith i Hozier razem na scenie. Magiczny duet zachwycił
Wspólny występ Hoziera i Sama Smitha to dowód na to, jak potężna może być muzyka, gdy łączy artystów o podobnej wrażliwości. "Take Me To Church" w ich wykonaniu nabrało nowego wymiaru, ukazując głębię emocji zawartych w tekście i melodii. Zaskoczeni fani z całego świata podkreślają, że połączenie soulowego brzmienia Sama Smitha ze stylem Hoziera było strzałem w dziesiątkę.
ZOBACZ TEŻ: Bianca Dias nie żyje. Influencerka zapłaciła najwyższą cenę za operację
Występ odbył się na szóstym z dwudziestu koncertów Sama Smitha w ramach rezydencji w San Francisco. Projekt "To Be Free" Brytyjczyk zorganizował w historycznym, świeżo wyremontowanym Castro Theatre.
"Kiedy zadebiutowałem, gdy miałem 20 lat, byłem bardzo wystraszony i bardzo młody, i zawsze rozglądałem się za ludźmi, przy których czułem się bezpiecznie i dobrze. Osoba, która zaraz wyjdzie, sprawiała, że czułem się bezpieczny, kiedykolwiek byłem obok niej odkąd byłem dzieckiem" - powiedział Sam Smith, zapowiadając drugiego artystę.
"Take me to church" ma już 12 lat
Duet zachwycał przed zachwyconą publicznością przełomowy przebój Hoziera. Numer "Take me to church" podbił światowe listy przebojów po premierze latem 2013 roku i stał się dla Irlandczyka prawdziwą trampoliną do sukcesu. Wcześniej artystka od kilku lat prowadził działalność muzyczną, należąc między innymi do folkowego chóru. Hit trafił na jego debiutancki album "Take me to church", a emocje wzbudził krytykujący homofobię teledysk. Utwór do dziś porusza serca wielu słuchaczy, o czym świadczą reakcje po występie Hoziera i Sama Smitha w San Francisco.