Helena Englert niechętnie mówi o swoich rodzicach, chociaż jest z nimi bardzo zżyta. Aktorka i piosenkarka powtarza, że wie, iż znajduje się w uprzywilejowanej pozycji ze względu na pochodzenie, jednak to nie znane nazwisko, a ciężka praca okazały się przepustką do zaistnienia w świecie mediów. Teraz 26-letnia gwiazda udowadnia swoją wartość i prezentuje etos pracy na parkiecie "Tańca z Gwiazdami". Wcześniej, zanim związała się z planem zdjęciowym na dobre, pracowała w jednym z warszawskim lokali gastronomicznych.
Tak pracowała Helena Englert
Englert opowiedziała o swoim doświadczeniu w materiale poprzedzającym zaprezentowaną przez nią salsę kubańską. To właśnie w Va Bene, bo o tym punkcie mowa, Hela poznała swoją najlepszą przyjaciółkę Agatę. Zapytana w wywiadzie dla serwisu ESKA.pl o to, co dała jej "normalna" praca, wspomniała o niezależności finansowej.
Helena Englert nie polega na rodzicach
Jakiś czas temu Helena Englert w rozmowie z "Twoim Imperium" wyjawiła, że lubi pieniądze, ale tylko te zarobione przez siebie.
Bardzo je lubię, a najbardziej lubię je zarabiać. Czyjeś smakują gorzej - powiedziała.
W rozmowie z reporterem ESKA.pl opowiedziała z kolei o tym, co dało jej doświadczenie pracy niezwiązanej z aktorstwem i muzyką. Gwiazda, chociaż mogła, nie polegała na sławnych rodzicach i szybko zaczęła się sama utrzymywać.
Nie wiem, no to, co każdemu. Przede wszystkim hajs na czynsz, to po pierwsze. A po drugie... Poznałam moją najlepszą przyjaciółkę, więc to chyba jest dla mnie najważniejsze. I cieszę się, że Roman też ją poznał i przynosi nam na treningi pizzę z Va Bene, więc jesteśmy ustawieni, naprawdę - powiedziała przed kamerą.
Artystka podziękowała też przyjaciółce.
Bardzo kochamy Agatę. Zapomniałam jej podziękować na wizji. Myślałam o tym cały program po naszym tańcu, więc Agata, I love you. I love you - dodała.