Jeszcze kilka lat temu zakupy były przede wszystkim odpowiedzią na konkretną potrzebę. Potrzebujemy nowych butów, więc idziemy do sklepu. Kończy się kosmetyk, kupujemy kolejny. Telefon przestaje działać, szukamy nowego. Dziś decyzja zakupowa może zacząć się zupełnie inaczej – od kilkunastu sekund scrollowania TikToka albo Instagrama.
Najpierw widzimy film z produktem, a chwilę później kolejne nagrania, rekomendacje, unboxingi i stylizacje. Algorytm szybko podsuwa nam następne treści, a produkt, którego jeszcze przed chwilą nie znaliśmy, zaczyna pojawiać się wszędzie. W pewnym momencie łatwo odnieść wrażenie, że skoro wszyscy go mają, to my również powinniśmy.
To właśnie jedna z twarzy FOMO, czyli fear of missing out – lęku, że coś ważnego nas omija. W świecie mediów społecznościowych nie musi chodzić wyłącznie o wydarzenia czy relacje. FOMO może dotyczyć również rzeczy, doświadczeń i stylu życia: nowej restauracji, podróży, koncertu, ubrań, kosmetyków czy technologicznych gadżetów.
Problem pojawia się wtedy, gdy „chcę” zaczyna być mylone z „potrzebuję”, a decyzję podejmujemy nie dlatego, że zakup rzeczywiście mieści się w naszym budżecie, ale dlatego, że nie chcemy czuć się wykluczeni z aktualnego trendu.
„Muszę to mieć” ma swoją cenę
Presja konsumpcyjna nie jest wyłącznie problemem młodych ludzi. Z raportu „Czy zasady wciąż się liczą? O odpowiedzialności w finansach i codziennych decyzjach”, zrealizowanego na zlecenie KRUK S.A., wynika, że niemal 62 proc. badanych uważa, że ludzie czują dziś presję, aby wydawać więcej pieniędzy, niż mogą sobie pozwolić. Wśród kobiet odsetek ten wynosi około 65 proc., a wśród mężczyzn około 59 proc.
To ważne, bo pokazuje, że presja wydawania nie jest wyłącznie internetowym problemem. Social media mogą ją wzmacniać, ale potrzeba nadążania za otoczeniem jest znacznie szerszym zjawiskiem.
Jednocześnie dane pokazują coś jeszcze ciekawszego. Presja nie oznacza automatycznie, że jej ulegamy.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy 72,5 proc. badanych odłożyło większy zakup na później, do momentu, kiedy było ich na niego stać. Niewiele mniej, bo 72,3 proc., zrezygnowało z zakupów dla przyjemności, aby przeznaczyć pieniądze na ważniejszy cel. Z kolei 71,9 proc. zdecydowało się oszczędzać na zakup, zamiast korzystać z pożyczki lub kupować go na raty.
Umiemy powiedzieć: „nie teraz”
W świecie natychmiastowej gratyfikacji odroczenie zakupu może wydawać się mało spektakularne. Nie ma tu efektownego unboxingu, zdjęcia na Instagramie ani satysfakcji z tego, że właśnie kliknęliśmy „zamawiam”. A to właśnie takie codzienne decyzje są jednym z najprostszych przykładów odpowiedzialności finansowej.
Nie chodzi przy tym o życie bez przyjemności, ani o przekonanie, że każdy wydatek powinien zostać poprzedzony wielogodzinną analizą. Chodzi raczej o moment zatrzymania się i zadania sobie prostego pytania: czy naprawdę tego potrzebuję i czy mogę sobie teraz na to pozwolić?
– Dojrzałość finansowa nie polega na tym, że niczego nie pragniemy, lecz na tym, że potrafimy odróżnić chwilową zachciankę od rzeczywistej potrzeby i nie podejmujemy decyzji wyłącznie pod wpływem emocji. Nie każde ograniczenie wydatków jest jednak swobodnym i dojrzałym wyborem. Czasami rezygnacja wynika nie z samokontroli, ale z konieczności – mówi Magdalena Chorzewska, psycholożka i psychoterapeutka.
To ważne rozróżnienie. Odpowiedzialność finansowa nie powinna oznaczać ciągłego odmawiania sobie wszystkiego. Jeśli ktoś nie kupuje nowej kurtki, ponieważ świadomie odkłada pieniądze na ważniejszy cel, jest to zupełnie inna sytuacja niż wtedy, gdy rezygnuje z podstawowych potrzeb, ponieważ jego budżet nie pozwala mu związać końca z końcem.
Rozsądek też ma swoją cenę
Każda decyzja finansowa oznacza pewien wybór. Jeśli wydajemy pieniądze na jedną rzecz, nie możemy przeznaczyć ich w tym samym momencie na coś innego. Czasem więc odpowiedzialność oznacza świadome przesunięcie przyjemności.
Według raportu 63,6 proc. badanych ograniczyło wyjścia i rozrywkę z powodów finansowych. 60,2 proc. zrezygnowało z bieżących przyjemności, aby opłacić swoje zobowiązania, a 55 proc. zrezygnowało z wakacji lub wyjazdu ze względu na bieżące płatności.
To pokazuje drugą stronę finansowej odpowiedzialności – nie zawsze jest ona wygodna. Czasami oznacza, że zamiast weekendowego wyjazdu wybieramy spłatę zobowiązania. Zamiast kolejnego zakupu odkładamy pieniądze. Zamiast spontanicznego wieczoru na mieście zostajemy w domu.
I choć social media mogą podpowiadać nam, że życie powinno być nieustannym pasmem doświadczeń, zakupów i atrakcji, rzeczywistość większości z nas wygląda znacznie mniej instagramowo.
Kobiety częściej mówią: „poczekam”
Ciekawe różnice widać także między kobietami i mężczyznami. Z raportu wynika, że 75,8 proc. kobiet i 68,9 proc. mężczyzn odłożyło większy zakup do momentu, kiedy mogło sobie na niego pozwolić bez obawy o nadwyrężenie domowego budżetu.
Kobiety częściej deklarują również rezygnację z bieżących przyjemności, aby opłacić aktualne zobowiązania. Odpowiedziało tak 64,6 proc. kobiet wobec 55,3 proc. mężczyzn. Jeszcze większą różnicę widać w przypadku wakacji i wyjazdów – z takiego wydatku zrezygnowało 60,3 proc. kobiet i 49,1 proc. mężczyzn.
– Ten wynik może zachwiać stereotypem, zgodnie z którym to kobiety są bardziej podatne na bodźce konsumpcyjne. Kobiety częściej łączą odpowiedzialne podejście do finansów z troską o bezpieczeństwo bliskich. Jednocześnie rzadziej niż mężczyźni czują, że ich codzienna konsekwencja jest dostrzegana. Docenienia doświadczyło jedynie około 17 proc. kobiet wobec 24 proc. mężczyzn – komentuje dr Tomasz Marcysiak, socjolog.
Jak zaznacza ekspert, nie oznacza to jednak istnienia dwóch odrębnych modeli gospodarowania pieniędzmi – „kobiecego” i „męskiego”. Wyniki pokazują raczej powszechną normę ostrożności finansowej, przy czym kobiety częściej deklarują gotowość do poniesienia jej kosztu poprzez rezygnację z własnej konsumpcji.
Za decyzją stoją emocje
Zakupy nigdy nie są wyłącznie matematycznym równaniem. Wybierając coś dla siebie, kupujemy nie tylko przedmiot, ale czasem również emocję: przyjemność, poczucie nagrody, przynależności czy przekonanie, że jesteśmy na bieżąco. To właśnie dlatego presja social mediów może być tak skuteczna. Trudniej oprzeć się zakupowi, kiedy wydaje nam się, że nie kupujemy po prostu kolejnej rzeczy, lecz inwestujemy w określony styl życia.
Jednocześnie raport pokazuje, że także rezygnacji z zakupu towarzyszą emocje. Kiedy badani muszą z czegoś zrezygnować, aby opłacić zobowiązania lub odłożyć pieniądze na ważniejszy cel, 48,6 proc. wskazuje poczucie, że „tak po prostu trzeba”, a 46,3 proc. – poczucie odpowiedzialności. To bardzo codzienna definicja finansowej dojrzałości – nie spektakularny sukces, lecz seria małych decyzji, których nikt poza nami może nawet nie zauważyć.
Nie wszystko trzeba mieć od razu
W kulturze natychmiastowej dostępności szczególnie łatwo zapomnieć, że można poczekać. Co więcej, odroczenie zakupu pozwala czasem sprawdzić, czy naprawdę czegoś chcieliśmy. Jeśli po kilku tygodniach nadal myślimy o danej rzeczy i mamy na nią środki, decyzja jest zupełnie inna niż impulsywny zakup dokonany pięć minut po obejrzeniu filmu na TikToku.
Finansowa odpowiedzialność nie musi więc być przeciwieństwem przyjemności. Może być sposobem na odzyskanie kontroli nad tym, kiedy i dlaczego wydajemy pieniądze.
– Wierzymy, że finansowa równowaga zaczyna się od codziennych decyzji. Dlatego kampania „Trzymajmy się zasad. To się ceni!” jest dla nas naturalnym rozwinięciem tej misji. Przekaz kampanii ma pokazywać sprawczość, konsekwencję i codzienne decyzje, które pomagają nam sobie ufać i na sobie polegać – mówi Tomasz Ignaczak, Dyrektor Generalny KRUK S.A.
Finansowa odpowiedzialność nie musi być nudna
Być może właśnie tego najbardziej brakuje w rozmowie o pieniądzach. Zamiast przedstawiać odpowiedzialność finansową jako serię zakazów, warto zobaczyć ją jako narzędzie podejmowania własnych decyzji.
A w świecie, w którym social media nieustannie pokazują nam, co warto mieć, gdzie warto być i czego właśnie wszyscy potrzebują, możliwość powiedzenia „nie teraz” może być jedną z najbardziej praktycznych umiejętności.
Pełny raport „Czy zasady wciąż się liczą? O odpowiedzialności w finansach i codziennych decyzjach” można przeczytać TUTAJ.
Codzienne decyzje, które warto docenić
Odłożony zakup, opłacone zobowiązanie czy rezygnacja z wyjazdu rzadko trafiają do mediów społecznościowych. Łatwiej pokazać nową torebkę niż konsekwencję, z jaką przez kilka miesięcy odkładamy pieniądze, aby ją sobie kupić. To jednak nie znaczy, że takie decyzje zasługują na mniejsze uznanie.
W świecie, który tak chętnie celebruje to, co kupujemy, warto dostrzegać również wysiłek stojący za tym, z czego świadomie rezygnujemy. Powiedzenie „nie teraz” nie przynosi lajków, ani efektownego zdjęcia, ale daje poczucie bezpieczeństwa nam i naszym bliskim.
A to zasługuje na docenienie.
Więcej na stronie: trzymajmysiezasad.pl
Tekst sponsorowany