O Sylwii Grzeszczak można śmiało pisać jako o ikonie polskiej sceny muzycznej. Od momentu debiutu nie straciła ani na chwilę swojego blasku, a jej najnowsze utwory, podobnie jak te sprzed lat, generują miliony odsłon w serwisach streamingowych i świetnie radzą sobie na listach przebojów. W 2025 roku Grzeszczak odbyła największą trasę koncertową w swojej karierze, a wielu fanów wierzy, że kolejnym krokiem będzie występ na PGE Narodowym w Warszawie.
Sylwia Grzeszczak skończyła 37 lat
Po zakończeniu trasy "było sobie marzenie" artystka postanowiła nieco zwolnić tempo i poświęcić więcej czasu bliskim. 7 kwietnia obchodziła 37. urodziny, które - jak wynika z relacji opublikowanych w mediach społecznościowych - spędziła w towarzystwie ukochanego, Macieja Buzały. Dzień później, dziękując za wszystkie życzenia urodzinowe, Grzeszczak podzieliła się również osobistymi refleksjami na temat wkraczania w kolejne lata życia. Wokalistka przyznała, że kiedyś nie lubiła urodzin, bowiem kojarzyły się jej one z samotnością i smutkiem. Mając 30 lat na karku, gwiazda polskiej sceny muzycznej postanowiła wprowadzić w swoim życiu przełomowe zmiany.
Grzeszczak gorzko o urodzinach
Ostatnie lata były przełomowe dla Sylwii Grzeszczak. Artystka oficjalnie zakończyła małżeństwo z Marcinem Piotrowskim, czyli Liberem, z którym wciąż współpracuje i dzieli się opieką nad córką Bogną. Gwiazda od lat strzeże swojego prawa do prywatności i rzadko dzieli informacjami na temat życia rodzinnego.
Ja nigdy nie chciałam toczyć jakiegoś boju, jeśli chodzi o wszystkich ludzi. Gdy weszłam do show-biznesu, zawsze przerażało mnie to, że ktoś tam psioczył na kogoś i wolałam zajmować się pracą, skupić się na tym. Nie miałam potrzeby gadać o pierdołach, o różnych rzeczach wokół, zwyczajnie nie miałam na to czasu. Miałam, co robić, zajmowałam się swoimi hiciorami. (...) Albo robisz to, albo robisz to. Jeśli ktoś potrzebuje gadać, niech sobie gada, ja się zajmuję swoimi priorytetami - mówiła w wywiadzie dla Eski.
Z okazji urodzin Sylwia postanowiła jednak podzielić się z fanami swoimi przemyśleniami dotyczącymi mijającego czasu i walki o odniesienie sukcesu. Jej droga była trudna, a artystce przez lata towarzyszyło poczucie osamotnienia.
Kiedyś nienawidziłam swoich urodzin :) Żeby być z zawodu pianistką, spędzałam w swoich czterech ścianach mnóstwo godzin, lat… Tym samym nie miałam czasu na relacje z ludźmi. Ale tego dowiadywałam się co roku, za każdym razem, kiedy szłam po swój cel dalej i dalej… Za każdym razem tego dnia leciała mi również łza… chyba tęsknoty za ludźmi. Droga do sukcesu często kosztowała mnie wiele - zaczęła.
Dopiero gdy skończyła 30 lat, wszystko się zmieniło.
Kiedy skończyłam 30 lat, nagle wszystko się zmieniło… :) Zmieniłam całe swoje życie prywatne i zaczęłam żyć świadomie, kroczek po kroczku, jak to małe dziecko, które dopiero zaczyna, ale warto było. Doceniam każdą sekundę swojego życia i niczego nie żałuję. Gdziekolwiek to życie mnie doprowadzi, cieszę się z każdej sekundy :) Dziś leci mi łezka wzruszenia, ale nie zapominam o tamtej dziewczynie :)