Spis treści
Grażyna Szapołowska powraca na ekrany i szokuje w wywiadach
Od wielu lat nazwisko Grażyny Szapołowskiej elektryzuje rodzimy show-biznes. Aktorka ma na swoim koncie role w tak kultowych filmach, jak „Krótki film o miłości”, „Pan Tadeusz” oraz „Magnat”. Jej kreacje zawsze budziły ogromne zainteresowanie, a ona sama uznawana jest za jedną z najbardziej wyrazistych postaci w historii polskiej kinematografii.
Ostatnio aktorka znów wzbudza spore zainteresowanie mediów, co ma związek z jej najnowszą rolą w filmie „Król dopalaczy”, który niedawno zadebiutował w kinach. Podczas promocji tego tytułu gwiazda udzieliła wywiadu, który szybko obiegł internet. Zamiast skupić się wyłącznie na swojej pracy, niespodziewanie poruszyła temat swoich… poprzednich wcieleń.
Zobacz też: Czarna jak noc Szapołowska, chudziutka Aleksander i Niezgoda z torebką za kilkanaście tysięcy!
Aktorka zdradza swoje dawne życie w Syrii
Grażyna Szapołowska otwarcie przyznaje, że myśl o śmierci zupełnie jej nie przeraża. W jej ocenie, lęk przed końcem życia wynika najczęściej z wiary w karę za grzechy. Ona sama prezentuje odmienne podejście do tej kwestii, wierząc z przekonaniem, że po śmierci dusza nie przestaje istnieć, lecz wyrusza w dalszą podróż przez kolejne etapy egzystencji.
Aktorka z pełnym przekonaniem oświadczyła, że to jej dziesiąte życie na Ziemi. Jak sama twierdzi, po zakończeniu obecnego etapu czeka ją już wyłącznie ostateczny spokój i osiągnięcie stanu, który określa mianem nirwany.
Skąd czerpie tak niezwykłą pewność? Grażyna Szapołowska przytoczyła historię z czasów swojej pracy na planie filmowym w Syrii. Odwiedzając Damaszek i starożytną Palmyrę, doświadczyła bardzo silnego uczucia deja vu. Spacerując wśród ruin i skalnych korytarzy, odniosła dojmujące wrażenie, że te miejsca są jej doskonale znane z przeszłości.
Doszło do tego, że poinformowała członków ekipy filmowej o ukrytej przestrzeni pod ziemią, znajdującej się tuż obok nich. Podobno przewodnik był całkowicie zdumiony, ponieważ dokładnie w tamtym miejscu znajdował się luksusowy hotel wydrążony w skałach. Aktorka zapewnia, że przed tą podróżą nie posiadała żadnej wiedzy na ten temat.
To konkretne wydarzenie umocniło ją w wierze, że w przeszłości mogła żyć właśnie w tych rejonach świata. Jak sama przyznaje, miewa również inne trudne do wytłumaczenia doświadczenia. Zdarza się jej odczuwać niczyją obecność w pobliżu, mimo że fizycznie jest zupełnie sama.
Zobacz też: Grażyna Szapołowska w młodzieżowym wydaniu! Ale to Julia Pietrucha skradła wszystkie spojrzenia!
"Jestem obecnie w swoim dziesiątym wcieleniu, ostatnim. Potem przechodzę do nirwany. W jednym z wcieleń na pewno żyłam w Syrii, w Damaszku. Pamiętam, jak kręciłam tam film "Zagon" z rosyjską ekipą. Chodziłam po wydrążonych w skałach przejściach i czułam się, jakbym znała te miejsca. Późnej pojechaliśmy do Palmyry. W pewnym momencie powiedziałam, że jestem pewna, że obok nas, w podziemiach coś jest. Człowiek, który nas oprowadzał, był w szoku. Zapytał, skąd to wiem. Okazało się, że znajduje się tam jeden z najpiękniejszych podziemnych hoteli na świecie. Nie miałam prawa tego wiedzieć, a jednak wiedziałam. Zupełnie tak, jakbym kiedyś tam była" - powiedziała w rozmowie z Plejadą.