Doda przez lata stroniła od polityki i zapewniała, że jest artystką apolityczną. Z tego też powodu pozowała do zdjęć zarówno z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego żoną Marią, a w jednym z programów telewizyjnych śpiewała dla Donalda Tuska. Za sprawą swojego zaangażowania w walkę o prawa zwierząt wokalistka zaczęła bywać na sejmowych korytarzach, w formatach publicystycznych, a wczoraj dotarła do Pałacu Prezydenckiego, gdzie wspólnie z dziennikarzem Krzysztofem Stanowskim i posłem Łukaszem Litewką przedstawili parze prezydenckiej swoje postulaty. Gwiazda domaga się m.in. zaostrzenia kar za znęcanie się nad zwierzętami czy zakazu posiadania ich przez osoby, które w przeszłości dopuściły się znęcania i były za to ukarane. W sieci zamieściła apolityczny apel, który w zaledwie kilkanaście godzin podpisało już 80 tysięcy osób.
Zobacz też: Doda spotkała się z prezydentem Nawrockim. "Jestem bardzo zadowolona"
Tego samego dnia Doda pojawiła się jako gościni w programie "Trójkąt polityczny". Zapytana przez dziennikarkę Aleksandrę Pawlicką o różnice, jakie zauważyła między spotkaniem z ministrem sprawiedliwości i prezydentem, a także o to, czy prezydent coś już jej obiecał, nie kryła zirytowania.
Doda w TVP Info
Gdy Aleksandra Pawlicka zapytała, czy prezydent obiecał Dodzie podpisanie zmiany prawa dotyczącego zaostrzenia kar dla sprawców okrucieństwa wobec zwierząt, piosenkarka odpowiedziała:
Pewne rzeczy związane z naszą rozmową zachowam dla siebie. Poza tym ciężko obiecywać coś. Wydaje mi się, że dobry polityk, zanim coś obieca, sprawdza, ile jest w stanie zrobić i wykazać się w tej kwestii.
Dziennikarka postanowiła zapytać wokalistkę również o to, czy przekonywała prezydenta, by akurat w przypadku ochrony i dobra zwierząt nie potępiał w wszystkiego, co wyjdzie z rządu, tylko dlatego, że jest po przeciwnej stronie barykady politycznej. To pytanie ewidentnie rozzłościło Dodę.
Czy myśli pani, że potępia wszystko? Ale, że wszystko? (...) Nie musiałam go przekonywać, ponieważ skoro doszliśmy do takiego spotkania, to chyba po to, żeby właśnie dojść do jakichś kompromisów, i w tej kwestii akurat się nie musieliśmy przekonywać. Tak samo, jak byłam na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości, też raczej nie musiałam go przekonywać, ponieważ zaprosił mnie dlatego, że zdawał sobie sprawę z sytuacji, która panuje i też chce pomóc - odpowiedziała.
Artystka skrytykowała też nastawienie Pawlickiej, doszukując się w jej pytaniach próby skrytykowania działań prezydenta.
Pani mówi mi o obietnicach, tak jakby pani chciała na siłę tutaj złapać kogoś za słówko. Nie można składać obietnicy bez pokrycia, pani doskonale sobie zdaje sprawę, że trzeba takie rzeczy najpierw sprawdzić, na ile można pomóc, jeszcze w systemie, który jest od tylu lat tak zacietrzewiony w tych wszystkich swoich układach i układzikach. Od samego dołu. Wójt, kierownik schroniska, lokalny weterynarz, lokalny komendant. I pani chce od razu obietnic i najlepiej, żeby je celebrytka złożyła słowami prezydenta. Nie podoba mi się taka rozmowa, tu od razu mówię stop, ponieważ ja się nie dam zapędzić w taki kozi róg. Ja jestem osobą apolityczną i nie lubię sytuacji, zwłaszcza w kontekście zwierząt, gdzie robię wszystko, żeby połączyć opozycję, żeby łączyć fanów różnych partii politycznych, żeby rozumieli, jak ważna jest w tym momencie nasza jedność i niekłócenie się, żeby znowu najeżać jednego na drugiego. Nie wciągnie mnie pani w tę gierkę - skwitowała.