Chciała zrobić najgorsze... Uratował ją mąż. Anna Lewandowska, prowadząca "Pytanie na śniadanie", przerywa milczenie

2026-03-21 19:00

Anna Lewandowska na co dzień zaraża widzów Telewizji Polskiej ogromnym optymizmem. Prezenterka "Pytania na śniadanie" przez długi czas ukrywała jednak przed światem swój prywatny dramat, o którym pojęcie mieli wyłącznie jej krewni. Gwiazda stoczyła heroiczną batalię o zdrowie młodszego, niepełnosprawnego syna. Wycieńczająca opieka i strach o dziecko doprowadziły ją na skraj wytrzymałości. Dopiero teraz zdobyła się na to, by o tym opowiedzieć.

Gwiazda "Pytania na śniadanie" ukrywała swój ból

Kariera Anny Lewandowskiej od wielu lat nierozerwalnie łączy się z Telewizją Polską. Zanim zasiadła na kanapie jako główna gospodyni porannego pasma, prężnie działała w redakcji jako jedna z wydawczyń "Pytania na śniadanie". Na ekranie zawsze tryska energią i uśmiechem, prezentując się jako prawdziwy wulkan pozytywnych emocji. Trudno domyślić się, że najpierw w szpitalach, a później w domowym zaciszu przechodziła istne piekło. Swoją trudną historią podzieliła się dopiero teraz na łamach magazynu "Wysokie Obcasy". Dziennikarka jest matką dwójki chłopców. O ile starszy rozwija się w pełni prawidłowo, o tyle młodszy z braci, Leoś, przyszedł na świat z poważnymi schorzeniami. Prezenterka usłyszała druzgocącą diagnozę jeszcze w trakcie ciąży, ale natychmiast obdarzyła dziecko bezwarunkową miłością i kategorycznie wykluczyła jakiekolwiek inne scenariusze niż poród.

Jakiś czas temu, prowadząc rozmowę w „Pytaniu na śniadanie", wspomniałam, że mój syn jest chory. Powiedziałam też o swojej depresji i o tym, że przeszłam załamanie nerwowe. To długa i bolesna historia. Bardzo osobista. Wiedziałam, że kiedyś opowiem ją, ale na swoich warunkach. Dbając o to, żeby taka szczerość dawała innym siłę i nadzieję, a nie była pożywką dla sensacji

– tak rozpoczęła swoją relację w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Nie wiedzieliśmy, czy Leo przeżyje, czy będzie chodził, czy będzie mówił, widział, słyszał. Czułam, jakby ktoś wciąż rzucał mi pod nogi kolejne kłody. Najpierw była ogromna radość, że mój syn żyje. A potem pojawiały się kolejne pytania bez odpowiedzi i budzące strach diagnozy

– kontynuowała Lewandowska.

Choroba syna Anny Lewandowskiej. Z czym walczy Leoś?

Podczas wywiadu prezenterka szczegółowo opisała, z jakimi problemami medycznymi na co dzień mierzy się jej pociecha.

Leoś ma zespół krótkiego jelita – to jego podstawowa choroba, która powoduje, że jest żywiony pozajelitowo, czyli do żyły głównej. Dostaje odpowiednie mieszanki, które są podawane w trybie nocnym, co jest o tyle lepsze, że w dzień nie musimy już zabierać ze sobą pompy. Przypomina to kroplówkę. Ma też gastrostomię (...) czyli śladowe ilości jedzenia podajemy bezpośrednio do żołądka. Oprócz tego ma mózgowe porażenie dziecięce, epilepsję, obrzęki limfatyczne. Nie mówi, a tak bardzo chciałabym kiedyś usłyszeć „mamo"...

– przyznała szczerze gwiazda "Pytania na śniadanie".

Od pierwszych chwil życia maluch musiał znosić kolejne interwencje chirurgiczne. Anna Lewandowska koczowała z synem w placówkach medycznych przez wiele bolesnych miesięcy, każdego dnia zmagając się z paraliżującym strachem o jego przyszłość.

Po drodze pojawiły się różne inne problemy, ale też okazało się, że Leoś świetnie słyszy i bardzo dobrze widzi, choć musiał przejść operację na zaćmę. Nie chodzi, ale porusza się na kolanach, jak małe dzieci, a w szkole specjalnej jeździ na wózku. Rusza rękoma, potrafi chwytać, chociaż w pewnym momencie usłyszeliśmy, że nie będzie tego robił. Ogromną rolę, oprócz rehabilitacji, odegrał tu nasz starszy syn Olek, który się z nim bawił, rzucał mu wytrwale piłkę, aż wypracowali funkcję chwytania

- wyjawiła.

Anna Lewandowska o załamaniu nerwowym: Mąż mnie uratował

Nie ulega wątpliwości, że prezenterka to niezwykle silna kobieta, gotowa walczyć o swoje dziecko do upadłego. Ciężar opieki w pewnym momencie przytłoczył jednak i ją, doprowadzając do potężnego kryzysu psychicznego oraz najmroczniejszych myśli.

W pewnym momencie jednak doszłam do takiego stanu, że mnie już nie było… Nie chciałam żyć. Nie czułam, że jestem w jakikolwiek sposób sprawcza, że mogę podjąć jakąkolwiek decyzję, że mogę coś zaplanować. Wiedziałam, że to nie ma sensu, bo przecież wszystko mogło się zmienić w ciągu godziny. Opiekując się młodszym dzieckiem, zawalałam opiekę nad starszym. Żyłam miesiącami w ciągłym poczuciu winy. Straciłam sens życia. Straciłam wiarę w lepsze jutro. Mąż w ostatniej chwili zdjął mnie z balkonu

– zszokowała swoim wyznaniem w magazynie "Wysokie Obcasy".

Krytyczna sytuacja wymusiła natychmiastowe poszukiwanie profesjonalnego ratunku, co ostatecznie pomogło prezenterce wrócić do równowagi.

- To było wieczorem. Na drugi dzień obudziłam się z pustką w głowie. Czułam się przezroczysta. Stwierdziłam, że nie mogę tak żyć, że muszę o siebie zawalczyć. Zadzwoniłam do psychotraumatolog, którą ktoś mi polecił. Powiedziałam, że musi mi pomóc, bo nie dożyję następnego dnia. Zaczęłam terapię, później doszło leczenie farmakologiczne. To wszystko postawiło mnie na nogi - wyjawiła.

Żona Roberta Stockingera jest zazdrosna o jego partnerkę z "Pytania na Śniadanie". Wszystko jasne!
Super Express Google News