W zeszły czwartek serwis TMZ poinformował o aresztowaniu Britney Spears. Księżniczka popu została zatrzymana za jazdę pod wpływem alkoholu w hrabstwie Ventura. Z udostępnionych przez Page Six nagrań audio wynika, że artystka zachowywała się irracjonalnie za kierownicą, zjeżdżając z pasa na pas ruchu. Gwiazda miała być prawdziwie rozbita podczas dopełnienia formalności.
Była niesamowicie rozemocjonowana. Ostatnie miesiące były dla niej bardzo trudne. Czuje wstyd oraz zażenowanie i bardzo żałuje tego, co się stało. Nie chce nikogo zawieść, włączając w to swoich fanów. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnie, jest ponowne wystawienie się na publiczny osąd – przekazało anonimowe źródło z otoczenia piosenkarki.
Jak wynika z najnowszych informacji, wszyscy ci, którzy liczyli na to, że piosenkarka dołączy do niechlubnej galerii sław, mogących "pochwalić się" portretami policyjnymi, będą zawiedzeni. Oficjalnie wiadomo, że tzw. "mugshot" Britney Spears nie zostanie upubliczniony, jak wcześniej chociażby jej byłego narzeczonego, również zatrzymanego za jazdę pod pływem, Justina Timberlake'a.
"Mugshot" Britney Spears nie trafi do sieci
Okazuje się, że artystka ma sporo szczęścia. Fotografia wykonana po jej zatrzymaniu nie trafi do obiegu. We wtorek 10 marca serwis "Us Weekly" poinformował, że zdjęcie policyjne, tzw. mugshot, z niedawnego aresztowania Britney nie zostanie upublicznione w związku ze stosowanymi w hrabstwie praktykami.
Zgodnie z naszą praktyką zdjęcia z aresztowania publikujemy w przypadku przestępstw z użyciem przemocy lub gdy dana osoba stanowi bezpośrednie zagrożenie dla społeczeństwa. Zarzuty postawione Britney Spears nie uzasadniają upublicznienia zdjęcia zgodnie z obowiązującymi u nas zasadami - przekazał przedstawiciel kalifornijskiego biura szeryfa.