Spis treści
Alicja Majewska to niekwestionowana dama polskiej piosenki, a jej zawodowy związek z Włodzimierzem Korczem trwa już ponad 50 lat. Przez ten czas zdążyli się poznać na wylot, a ich relacja ewoluowała w coś znacznie więcej niż tylko biznesowy układ. Piosenkarka wielokrotnie podkreślała, że traktuje kompozytora i jego żonę jak najbliższą rodzinę. Wspólnie świętują sukcesy i wspierają się w trudnych chwilach, tworząc nierozerwalną więź, na którą zawsze mogą liczyć.
Trudne momenty w studiu nagraniowym
Jednak, jak w każdym "małżeństwie", także i w tym scenicznym zdarzają się ciche dni, a raczej głośne próby. Majewska przyznaje, że praca twórcza z Korczem to prawdziwa szkoła charakteru. Kompozytor słynie z chorobliwego wręcz perfekcjonizmu i bezkompromisowego podejścia do dźwięków. Kiedy coś nie idzie po jego myśli, potrafi być bezlitosny. Nie tylko wytyka najmniejsze błędy, ale też – co najbardziej irytuje współpracowników – parodiuje ich mimikę i sposób śpiewania, tworząc karykaturę ich wysiłków.
Dla artystki takie zachowanie bywa sporym wyzwaniem emocjonalnym. Krytyka od osoby tak bliskiej waży więcej, choć Majewska ma świadomość, że intencje mistrza są czysto artystyczne. Korcz wymaga maksimum zaangażowania od wszystkich, bo sam oddaje muzyce całą duszę. To specyficzne napięcie paradoksalnie napędza ich do działania, choć bywa powodem spięć.
Zobacz też: Alicja Majewska w Sopocie. Ona ma 76 lat?
No nieraz! Włodek jest bardzo rzetelny. To są bardzo różne sprawy jak się opracowuje nową piosenkę (…) To, co ja mu wypominam, to Włodek nie tylko mnie, ale wszystkim, z którymi pracuje, jakieś słabości, czy mankamenty, czy błędy pokazuje. Oczywiście wyolbrzymiając to, co jest karykaturą tego, co my robimy, co my słyszymy, tego, co on nam zarzuca, ten Włodek. Czy pokazuje miną, że my mamy taką minę, to ja jestem oburzona i wszyscy, którzy pracują z Włodkiem wewnętrznie chyba też, bo nie mają śmiałości mu tego powiedzieć. Ja mu mówię - mówi w rozmowie z portalem pomponik.pl Majewska.