Nie wystarczy zabrać kurtki
W lutym termometry w Suwałkach pokazały -27,7°C. Pod koniec czerwca w Słubicach odnotowano 40,5°C – najwyższą temperaturę w historii pomiarów meteorologicznych w Polsce. Jak podkreśla IMGW, pierwsza połowa 2026 roku wyróżniała się wyjątkowo dużą zmiennością warunków pogodowych i znacznymi kontrastami termicznymi. Chłodny styczeń i silna fala mrozów na początku lutego zostały szybko zastąpione przez bardzo ciepły początek wiosny, a następnie rekordową falę upałów pod koniec czerwca.
Takie warunki przestają być wyłącznie tematem dla meteorologów. Coraz mocniej wpływają na codzienne decyzje osób, które spędzają czas aktywnie: chodzą po górach, biegają, jeżdżą na rowerze, podróżują po Polsce albo po prostu dużo czasu spędzają na zewnątrz. Gdy w ciągu zaledwie kilku miesięcy trzeba przygotować się zarówno na mroźne poranki, przymrozki, wiatr i deszcz, jak i na czerwcowe upały przekraczające 35°C, zmienia się także sposób myślenia o ubraniach.
Przez lata podstawową odpowiedzią na zmienną pogodę było ubieranie się „na cebulkę”. Jednak warto pamiętać, że dodatkowa bluza czy kurtka nie rozwiążą problemu, jeśli warstwa znajdująca się najbliżej ciała szybko staje się mokra, zatrzymuje pot albo wychładza organizm podczas postoju.
Z badania Paterns wynika, że 81,6% aktywnych osób zwraca uwagę na materiał ubrań przy zmiennej pogodzie. Co ważne, nie jest to potrzeba widoczna wyłącznie w jednej grupie wiekowej. Wysoki wynik utrzymuje się w różnych pokoleniach, co pokazuje, że komfort termiczny przestaje być niszowym tematem dla osób uprawiających sport nie tylko wyczynowo.
Najczęstszy błąd polega na tym, że myślimy głównie o warstwie zewnętrznej: kurtce przeciwdeszczowej, softshellu albo bluzie. Tymczasem przy aktywności fizycznej kluczowe jest to, co mamy najbliżej skóry. Jeżeli pierwsza warstwa szybko robi się wilgotna, nie oddycha albo wychładza ciało po wysiłku, nawet najlepsza kurtka nie zapewni komfortu – mówi Katarzyna Lamik, współzałożycielka marki Paterns.
Pogoda zmienia się szybciej niż plan wycieczki
Problem najlepiej znają osoby aktywne. Rano wychodzimy w chłodzie, po godzinie marszu lub jazdy na rowerze organizm szybko się rozgrzewa, w południe pojawia się upał, a po południu może przyjść burza, wiatr i nagły spadek temperatury. W górach różnice są jeszcze bardziej odczuwalne, ale podobne sytuacje dotyczą także codziennej aktywności: dojazdu rowerem do pracy, weekendowego trekkingu, biegania, spaceru z dzieckiem czy wakacyjnego zwiedzania.
W takich warunkach ubranie musi działać w więcej niż jednym scenariuszu. Nie może być dobre tylko „na ciepło” albo tylko „na chłód”. Powinno wspierać ciało wtedy, gdy się rozgrzewa, ale też wtedy, gdy zatrzymujemy się na odpoczynek, wchodzimy w cień, łapie nas wiatr albo temperatura gwałtownie spada po deszczu.
Zmianę widać także w kryteriach wyboru odzieży sportowej. Według badania aktywni Polacy najczęściej wskazywali komfort noszenia, cenę, oddychalność i lekkość. Design schodził na dalszy plan. To pokazuje, że aktywni konsumenci coraz rzadziej traktują ubranie wyłącznie jako element stylu. Oczekują, że materiał będzie realnie pracował razem z ciałem.
Funkcjonalność ubrania nie zaczyna się od liczby kieszeni, kroju czy nazwy kolekcji. Zaczyna się od włókna. Przy zmiennej pogodzie materiał powinien pomagać w termoregulacji, odprowadzać wilgoć i pozostawać przyjemny dla skóry również wtedy, gdy aktywność trwa kilka godzin. To dlatego coraz więcej osób zaczyna patrzeć na skład, a nie tylko na fason – dodaje Katarzyna Lamik, współzałożycielka marki Paterns. Jednym z materiałów, który odpowiada na takie potrzeby, jest wełna merino. Przez lata była kojarzona przede wszystkim z zimą, górami i bielizną termiczną. Dziś coraz częściej pojawia się także w ubraniach noszonych latem, w podróży, na rowerze czy podczas codziennych aktywności. Jej przewagą jest to, że pomaga zachować komfort w zmiennych warunkach, zarówno wtedy, gdy temperatura rośnie, jak i wtedy, gdy po wysiłku robi się chłodniej – wskazuje Katarzyna Lamik, współzałożycielka Paterns.
Dane Paterns pokazują, że wśród objętych badaniem aktywnych Polaków rower jest ważnym elementem codzienności – 62,1% respondentów korzysta z niego codziennie, prawie codziennie lub kilka razy w tygodniu. To oznacza, że potrzeba funkcjonalnych ubrań nie dotyczy tylko osób jadących na wyprawę w góry czy przygotowujących się do zawodów. Dotyczy także tych, którzy każdego dnia przemieszczają się po mieście, robią krótkie treningi, chodzą na spacery albo łączą aktywność z pracą i podróżą.
Sprawdzenie prognozy może więc pomóc zaplanować dzień, ale nie wyeliminuje zmian temperatury, wilgoci, wiatru czy różnic między porankiem a popołudniem. Materiał, który ma bezpośredni kontakt ze skórą, może natomiast zdecydować, czy organizm będzie miał odpowiednie wsparcie w trakcie ruchu. Nie chodzi o to, aby każda aktywność wymagała specjalistycznego ekwipunku. Chodzi raczej o zmianę kolejności myślenia. Najpierw materiał, później warstwy. Najpierw komfort skóry, później ochrona zewnętrzna. Najpierw funkcja, później wygląd.