Śnieżka jest nie tylko popularnym kierunkiem turystycznym wśród Polaków, ale również przyciąga tłumy miłośników gór z Czech, dla których jest to najwyższy szczyt na mapie. Wznosi się na 1603 m n.p.m., jednak czasem budzi przerażenie... wysokością cen. Choć wiele się mówi o paragonach grozy po polskiej stronie granicy, to tuż za nią wcale nie wydają się być one mniej zniechęcające. Przekonał się o tym mieszkaniec Pragi opisany przez lokalny magazyn.
Czech wybrał się w Karkonosze. Tyle zapłacił za wjazd kolejką
Dla polskich turystów urokliwa Śnieżka ze słynnym obserwatorium wysokogórskim kojarzy się z koniecznością pieszej wędrówki. Nie każdy jednak wie, że po czeskiej stronie gór można wsiąść do gondolowej kolejki i szybko dostać się bezpośrednio na Śnieżkę. Z tej opcji skorzystał pewien mieszkaniec Czech w towarzystwie dwóch nastoletnich córek. Szybko spotkał się jednak z rozczarowaniem, gdy zobaczył koszt biletów dla jednego dorosłego i dwójki dzieci w obie strony. Jak wyliczył, "zbiedniał" od samego wjazdu i zjazdu o blisko 3 tysiące koron, co daje w przeliczeniu niecałe 500 złotych.
ZOBACZ TEŻ: Icelandair uruchamia pierwszą trasę do Polski – nowe połączenie z Gdańska w sezonie zimowym 2026/27
Paragony grozy na Śnieżce
Licząca się z dużymi kosztami rodzina wpadła jednak przed wyjazdem na pomysł sprawdzenia cen jedzenia w popularnym miejscu. Skutecznie zniechęceni, zabrali ze sobą domowy sznycel i kanapki, ale przekazali serwisowi "PrahaIN.cz" cennik z restauracji na górnej stacji wspomnianej kolejki. Porcja gulaszu kosztuje 249 koron (ok. 43 zł), a pierogów z jagodami - 199 korony (ok. 35 zł). "Dzieci co najwyżej zjadłyby pizzę, ale 300 koron (ok. 52 zł - przyp. red.) za mrożoną pizzę? Chyba oszaleli!" - żali się cytowany przez magazyn turysta.
Prawdziwy szok wywołały jednak napoje! W przeliczeniu na złotówki, w czeskim lokalu na Śnieżce trzeba zapłacić od 14 zł za wódkę malinową, przez 17 zł za kawę lub Pepsi, po 20,50 zł za herbatę z miodem. Spragniona rodzina, chcąc rozgrzać się w zimowej aurze, zamówiła cztery herbaty z odrobiną miodu, płacąc tytułowe 472 korony, czyli ok. 82 złote. Na zakończenie zszokowany turysta dodał:
"Żeby nie być zbyt krytycznym, muszę pochwalić personel, był naprawdę miły. Ale oni nie mogą sobie pozwolić na takie ceny!"
Najwyraźniej więc zaskakująco wysokie ceny w popularnych wśród turystów miejscach stały się zmorą nie tylko w Polsce. Tuż za naszą granicą Czesi przeżywają podobne rozterki i rodzinnie wydają prawie 600 zł za przejazd kolejką i porcję herbaty.