Zmarła tuż po starcie samolotu. Jej ciało leżało w kuchni aż do lądowania

2026-03-22 9:35

Dramatyczne chwile przeżyli pasażerowie lecący z Hongkongu do Londynu. Tuż po rozpoczęciu rejsu zmarła jedna z kobiet znajdujących się na pokładzie. Mimo to załoga postanowiła nie przerywać lotu, a zwłoki przeniesiono do części gastronomicznej maszyny.

Pasażerka zmarła w trakcie lotu. Ciało umieszczono w ogrzewanej kuchni

i

Autor: Pexels.com

Dramat na pokładzie samolotu. Pasażerka zmarła tuż po starcie

Rejs maszyny brytyjskiego przewoźnika na trasie między Hongkongiem a Londynem przybrał tragiczny obrót zaraz po opuszczeniu lotniska. 60-letnia kobieta zmarła zaledwie godzinę po tym, jak samolot wzbił się w powietrze. Pomimo tak poważnego incydentu kapitan postanowił kontynuować kilkunastogodzinną trasę w kierunku brytyjskiego portu lotniczego Heathrow. Brytyjski dziennik "The Sun" zrelacjonował wydarzenia, powołując się na własne źródła.

„Pasażer, który zmarł na pokładzie samolotu Birtish Airways, przebywał w ogrzewanej kuchni przez 13 godzin”

Bliscy zmarłej 60-latki głęboko przeżyli tę tragedię, a sama załoga również była wyraźnie wstrząśnięta całym zajściem. Pojawiły się nawet głosy wśród uczestników lotu, by natychmiast zawrócić maszynę z powrotem do Hongkongu, jednak rejs kontynuowano zgodnie z początkowym planem.

Zwłoki przeniesione do kuchni. Niespodziewany problem w samolocie

Kiedy ostatecznie postanowiono dokończyć podróż do Londynu, pracownicy pokładowi musieli błyskawicznie rozwiązać kluczowy problem logistyczny. Personel zastanawiał się, gdzie bezpiecznie ulokować ciało kobiety przez nadchodzące dwanaście godzin lotu, by zminimalizować dyskomfort reszty pasażerów.

- Rozmawiano o tym, co zrobić z ciałem - załoga odrzuciła prośbę załogi o zamknięcie go w toalecie. Musieli więc odizolować ciało, owinąć je w materiały i przenieść do kuchni pokładowej z tyłu samolotu

Takie szczegóły całego zamieszania przekazał w rozmowie z mediami jeden ze świadków obecnych na pokładzie. Położenie zmarłej w strefie gastronomicznej przyniosło jednak nieoczekiwane komplikacje. Okazało się bowiem, że maszyna typu Airbus A350-1000 posiadała system grzewczy zamontowany bezpośrednio pod podłogą w tym sektorze, co pod koniec długiej trasy wywołało dość kłopotliwą i przykrą sytuację.

- Kuchnia miała podgrzewaną podłogę, o czym część załogi nie wiedziała, a pod koniec lotu pojawiły się doniesienia, że ​​w tym rejonie czuć było nieprzyjemny zapach

- relacjonował pasażer na łamach brytyjskiej gazety "The Sun".

Interwencja służb na Heathrow 

Gdy maszyna wreszcie dotarła na płytę londyńskiego lotniska, do środka natychmiast wkroczyli funkcjonariusze policji. Ponad 330 podróżnych otrzymało kategoryczny zakaz opuszczania foteli przez równe 45 minut, aby śledczy mogli wykonać niezbędne czynności. Tragedia okazała się niezwykle dotkliwa dla rodziny zmarłej oraz dla obsługi rejsu. Niektórzy stewardzi musieli skorzystać ze zwolnień lekarskich, aby dojść do siebie po tym szoku, otrzymując jednocześnie odpowiednią pomoc ze strony swoich przełożonych.

Przedstawiciele firmy British Airways opublikowali w tej sprawie krótki komunikat, w którym odnieśli się do tragicznego finału tego lotu.

- Wszystkie procedury zostały prawidłowo zachowane. Nasze myśli są z przyjaciółmi i rodziną kobiety -

- przekazało biuro prasowe linii lotniczej. Przewoźnik zaznaczył również stanowczo, że do tej pory do firmy nie wpłynęła absolutnie żadna formalna skarga od uczestników rejsu, która dotyczyłaby przebiegu opisanego incydentu.