Zatrute słoiczki z jedzeniem dla niemowląt. Policja zatrzymała 39-latka

2026-05-03 10:22

Austriacka policja ujęła mężczyznę, który dodawał trutkę na szczury do żywności dla niemowląt, chcąc wymusić ogromny okup. Skażone produkty trafiły na półki sklepowe w kilku europejskich państwach.

Trutka na szczury w słoiczkach dla dzieci! Szantażysta chciał 2 miliony euro

i

Autor: Pexels.com

Zatrzymanie 39-latka. Trutka w słoiczkach dla dzieci

Policja na terenie Austrii zatrzymała 39-latka, który umyślnie dodawał śmiertelnie groźne substancje do żywności przeznaczonej dla niemowląt. Agencja Reuters donosi, że za całym procederem stała próba wymuszenia pieniędzy od znanego niemieckiego producenta, firmy HiPP.

Do ujęcia sprawcy doszło w austriackim kraju związkowym Salzburg. Służby nie podają na razie pełnych danych personalnych zatrzymanego, potwierdzając jedynie jego wiek. Szeroko zakrojone śledztwo, prowadzone w kilku państwach, doprowadziło śledczych prosto do podejrzanego. Głos w sprawie zabrał rzecznik policji w Burgenland, cytowany przez lokalne media.

„Dziś udało nam się aresztować podejrzanego, 39-letniego mężczyznę”

Z kolei redakcja Deutsche Welle dodaje kolejne informacje dotyczące działań organów ścigania:

"Prokuratura potwierdziła, że podejrzany został zatrzymany w Austrii. Jego tożsamość nie została ujawniona ze względów taktycznych związanych z toczącym się śledztwem. Policja poinformowała, że jest on obecnie przesłuchiwany."

Trutka na szczury w jedzeniu dla dzieci

Mechanizm działania przestępcy był wyjątkowo bezwzględny. Mężczyzna celowo faszerował słoiczki trutką na szczury, a następnie podrzucał je do sklepów. Służbom udało się dotychczas zabezpieczyć pięć takich opakowań zlokalizowanych na terytorium Austrii, Słowacji oraz Czech. Żadna z groźnych partii nie trafiła do rąk konsumentów i nie została zjedzona. Przeprowadzone ekspertyzy wykazały, że w zaledwie 190-gramowym słoiczku z daniem "marchewka z ziemniakami" znajdowało się aż 15 mikrogramów zabójczej substancji.

Żądanie 2 milionów euro 

Celem szantażysty było szybkie wzbogacenie się. Od producenta żywności zażądał on 2 milionów euro. Austriacki dziennik "Die Presse" opisał okoliczności związane z korespondencją od przestępcy:

"...w marcu do HiPP wysłano e-mail z żądaniem zapłaty 2 milionów euro (2,3 miliona dolarów) w ciągu sześciu dni, ale firma nie zauważyła go aż do dwóch tygodni po upływie tego terminu."

Przedstawiciele firmy skomentowali, że "e-mail został wysłany na adres grupowy, którego ​nie sprawdza się często.".

Policja wciąż szuka szóstego słoiczka HiPP

Mimo ujęcia 39-latka, śledczy wciąż pracują na pełnych obrotach, ponieważ brakuje szóstego zanieczyszczonego opakowania. Najpewniej zatruty słoiczek znajduje się jeszcze gdzieś na austriackim terytorium. Marka HiPP profilaktycznie wycofała z tamtejszego rynku zagrożoną partię żywności, wydając jednocześnie oświadczenie, że produkty sprzedawane na terenie Niemiec są całkowicie bezpieczne.

Jak przekazał Reuters, powołując się na niemiecką policję, w ubiegłym miesiącu udało się bez incydentów przechwycić pięć sztuk tego samego jedzenia dla niemowląt w Czechach, na Słowacji oraz w Austrii, zanim trafiły do koszyków klientów. Dochodzenie wciąż jest w toku.