Spis treści
- Donald Trump przeszedł do historii jako pierwszy urzędujący prezydent USA, który pojawił się na finale ligi NBA w Madison Square Garden. Zamiast wielkiego triumfu, doszło do niezwykłych scen.
- Prezydent pozwolił sobie na drzemkę, a publiczność przywitała go ogłuszającymi gwizdami.
- Dowiedz się, jak zareagował amerykański przywódca po przebudzeniu i co dokładnie sprawiło, że kibice tak żywiołowo wyrazili swoje niezadowolenie.
Donald Trump zasnął na finale NBA w Nowym Jorku. Wszystko się nagrało
Dzień przed finałem, w pobliżu Madison Square Garden, na manhattańskim dworcu Penn Station nożownik zaatakował pięć osób. Z uwagi na ten incydent oraz wizytę prezydenta USA na trzecim spotkaniu finałowym NBA, wprowadzono wzmocnione procedury bezpieczeństwa. Trump wyglądał jednak na wyjątkowo odprężonego, co szybko dostrzegli dziennikarze. "Daily Mail" zauważa, że polityk przysnął na swoim miejscu na trybunach. Z krążącego w sieci wideo wynika, że zamknął oczy na blisko 45 sekund, trzymając splecione dłonie. Później gwałtownie się przebudził, zdezorientowany rozejrzał się po okolicy i próbował ponownie skupić się na sportowej rywalizacji.
Kibice wybuczeli Trumpa w Madison Square Garden
Sen na trybunach to tylko część wizerunkowej wpadki, ponieważ fani koszykówki nie okazali Donaldowi Trumpowi sympatii. Tuż przed meczem, w momencie śpiewania narodowego hymnu, na wielkim ekranie wyświetlono jego oblicze. Zamiast braw, halę wypełniły buczenie i donośne gwizdy. Jeden z obecnych na miejscu dziennikarzy odnotował, że głośne wyrazy dezaprobaty ustały dopiero w chwili, gdy operatorzy kamer pokazali zawodnika Jalena Brunsona.
Według informacji przekazanych przez "Time", Donald Trump wpisał się do kronik jako pierwszy aktualny przywódca Stanów Zjednoczonych biorący udział w finałach NBA. Na to prestiżowe wydarzenie zaprosił go James Dolan, szef New York Knicks i jego stary znajomy, znany z ogromnego wsparcia finansowego dla kampanii Trumpa. W prezydenckiej loży zasiedli również wnuczka polityka, Kai Trump, oraz sekretarz transportu Sean Duffy.
Pojawienie się głowy państwa w Madison Square Garden wywołało organizacyjne problemy, a kibice musieli stać w potężnych kolejkach. Z relacji stacji CNBC wynika, że na trasie przejazdu prezydenckiej kolumny zgromadzeni ludzie trzymali transparenty z hasłami domagającymi się jego odejścia i jasno wskazującymi, że nie jest tam mile widziany.