Donald Trump poinformował, że siły stabilizacyjne wyślą: Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan. To jednak nie koniec międzynarodowego zaangażowania. Do inicjatywy dołączają również Egipt i Jordania. Jak zaznaczył prezydent, kraje te zapewnią „bardzo, bardzo znaczącą pomoc, wojska, szkolenie i wsparcie dla bardzo godnej zaufania palestyńskiej policji”.
W Waszyngtonie padły też konkretne deklaracje finansowe. Dziewięć państw, w tym m.in. Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar, zobowiązało się przekazać łącznie 7 mld USD na pomoc humanitarną. Zbiórkę funduszy ma wesprzeć także federacja piłkarska FIFA. Kolejne obrady Rady Pokoju odbędą się w Norwegii. Przy tej okazji amerykański prezydent pozwolił sobie na uszczypliwość, sugerując, że liczył na Nagrodę Nobla, a zaproszenie do Oslo mylnie odebrał jako sygnał od Komitetu Noblowskiego.
Podczas wystąpienia nie zabrakło wątku irańskiego. Gospodarz Białego Domu wyraził optymizm co do nowego porozumienia nuklearnego z Teheranem, sugerując, że sytuacja może wyjaśnić się w ciągu najbliższych 10 dni. Stanowisko USA pozostaje jednak bezkompromisowe w kwestii zbrojeń atomowych.
Polecany artykuł:
„Mamy trochę pracy do wykonania z Iranem. Nie mogą mieć broni jądrowej. To proste, inaczej nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie. Powiedziano im, że mają broń jądrową i nie mogą mieć broni jądrowej, powiedziano im to bardzo stanowczo” - przekazał prezydent USA.
Trump nakreślił również wizję funkcjonowania samej Rady Pokoju. W jego ocenie nowa struktura ma nie tylko wspierać Organizację Narodów Zjednoczonych, ale wręcz pełnić wobec niej funkcję nadzorczą, dbając o efektywność działań.
„Pewnego dnia mnie tu nie będzie. Myślę, że Organizacja Narodów Zjednoczonych będzie znacznie silniejsza. Rada Pokoju będzie niemal nadzorować Organizację Narodów Zjednoczonych i dbać o jej prawidłowe funkcjonowanie. Ale my wzmocnimy Organizację Narodów Zjednoczonych. Zadbamy o to, aby jej infrastruktura była dobra. Potrzebują pomocy, i to finansowej. Pomożemy im finansowo i zadbamy o to, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych była w stanie działać” - powiedział Trump.
Inauguracyjne spotkanie w stolicy Stanów Zjednoczonych trwało nieco ponad godzinę. Na sali zgromadzili się przedstawiciele 49 państw, przy czym wielu z nich pełniło funkcję obserwatorów. Ranga wydarzenia była wysoka – kilkanaście krajów, w tym Węgry, Rumunia czy Argentyna, reprezentowanych było bezpośrednio przez głowy państw lub szefów rządów.
Czytaj też: Niemcy chcą dokupić myśliwce F-35. Flagowy projekt Europy wisi na włosku