Wenezuela oskarża USA o krwawy atak
Minister spraw wewnętrznych Wenezueli Diosdado Cabello oświadczył w środę wieczorem, że w ataku USA zginęło co najmniej 100 osób. Według niego akcja miała miejsce w sobotę i była prowadzona przez amerykańskie siły zbrojne.
Do tej pory władze w Caracas nie podawały oficjalnej liczby zabitych. Rządowe źródła mówiły wcześniej o co najmniej 80 ofiarach śmiertelnych.
Cabello przekonywał na antenie telewizji, że celem operacji było początkowo zatrzymanie wyłącznie Nicolasa Maduro. Jak relacjonował, jego żona Cilia Flores sprzeciwiła się temu i zażądała, by została zatrzymana razem z nim.
Według ministra Flores doznała obrażeń głowy, a Maduro – nogi. Rząd w Caracas podtrzymuje, że obrażenia powstały w trakcie uprowadzenia przez amerykańskich żołnierzy.
Wenezuelskie siły zbrojne opublikowały listę 24 poległych żołnierzy. Minister obrony Vladimir Padrino poinformował, że zginęła „duża część” ochroniarzy prezydenta. O śmierci swoich obywateli powiadomił także rząd Kuby.
Maduro i Cilia Flores stanęli przed sądem
W poniedziałek Nicolas Maduro i Cilia Flores stanęli przed sądem w Nowym Jorku. Usłyszeli zarzuty, w tym udział w „zmowie narkoterrorystycznej”. Ich obrońcy przekonywali, że oboje odnieśli obrażenia podczas porwania i mogą wymagać opieki medycznej.
Inną wersję zdarzeń podała stacja CNN. Według jej informacji urzędnicy administracji USA przekazali parlamentarzystom, że Maduro i jego żona uderzyli głowami o futrynę stalowych drzwi, gdy próbowali uciekać przed komandosami, którzy ich pojmali.
Źródło: PAP