Spis treści
- Związkowcy mówią "dość". Setki tysięcy podróżnych na lodzie
- Żądania związkowców. Ile chcą zarabiać pracownicy kolei?
- Władze MTA ostro o związkowcach. "Nic z siebie nie dali"
- Polityczny spór o strajk na kolei. Gubernator obarcza winą prezydenta
- Alternatywne środki transportu dla mieszkańców Nowego Jorku. Co zaleca MTA?
- Kolejarze nie odpuszczają. Oskarżają władze o manipulacje
Związkowcy mówią "dość". Setki tysięcy podróżnych na lodzie
Negocjacje pomiędzy Metropolitan Transportation Authority a pięcioma związkami zawodowymi pracowników LIRR zakończyły się fiaskiem. Z tego powodu związkowcy zdecydowali się na drastyczny krok – strajk. 16 maja około 300 tysięcy pasażerów dojeżdżających do Nowego Jorku z hrabstw Nassau i Suffolk obudziło się w nowej, trudnej rzeczywistości. Jest to pierwszy od trzech dekad tego typu protest na LIRR. Spowodował on całkowity paraliż największej sieci kolei podmiejskiej w Stanach Zjednoczonych. W niedzielę do akcji musiała wkroczyć Krajowa Rada Mediacyjna, wzywając zwaśnione strony do stołu. W poniedziałek, 18 maja, rano na Manhattanie rozpoczęto rozmowy, od których wyniku zależą losy tysięcy obywateli.
Żądania związkowców. Ile chcą zarabiać pracownicy kolei?
W strajku biorą udział największe związki zawodowe zrzeszające m.in. maszynistów, konduktorów, sygnalistów, mechaników oraz pracowników obsługi technicznej i komunikacji (BLET, BRS, IAMAW, IBEW, TCU). Związkowcy oczekują podniesienia płac o 4,5-5 procent. I chociaż takie podwyżki poparły dwie komisje federalne, przedstawiciele MTA uznali je za zbyt obciążające budżet.
Kierownictwo MTA po raz kolejny pokazało, że nie ceni ani pasażerów, ani ciężko pracujących mężczyzn i kobiet, którzy dbają o sprawne funkcjonowanie tej kolei
– wyjaśnił prezydent TCU, Matt Hollis, reprezentujący blisko 1400 pracowników LIRR. Łącznie do protestu dołączyło 3500 pracowników kolei. Wśród strajkujących są maszyniści, elektrycy, sygnaliści, mechanicy i kasjerzy, co stanowi ponad połowę zatrudnionych w LIRR.
Władze MTA ostro o związkowcach. "Nic z siebie nie dali"
Szef stanowej agencji transportowej, Janno Lieber, oskarżył związkowców o to, że od początku mieli w planach zorganizowanie strajku. Lieber, nie przebierając w słowach, stanowczo skrytykował liderów związkowych podczas trwających już od pewnego czasu negocjacji.
Przy stole podbijaliśmy nasze propozycje raz za razem. Oni prawie nic z siebie nie dali. Nasza ostatnia oferta dawała im dosłownie wszystko, czego chcieli w kwestii płacy. Odrzucili
- powiedział Janno Lieber mediom. Następnie oskarżył związki zawodowe o celowe działanie na szkodę mieszkańców i próbę wymuszenia na MTA niekorzystnej ugody.
Polityczny spór o strajk na kolei. Gubernator obarcza winą prezydenta
Głos zabrała również gubernator Kathy Hochul, która publicznie stwierdziła, że to wina Białego Domu.
Utrudnienia, z którymi mierzą się mieszkańcy Long Island, to bezpośredni efekt lekkomyślnych działań administracji Trumpa, która zwolniła związki zawodowe z mediacji
– ogłosiła podczas konferencji prasowej. Odpowiedź ze strony administracji rządowej nadeszła szybko. Prezydent USA stwierdził w mediach społecznościowych, że obecny kryzys jest winą gubernator, ale jednocześnie zapewnił o swojej gotowości do pomocy.
"Kathy, zadzwoń do mnie, jeśli nie dasz rady, ja to załatwię – znam wszystkich graczy, to wspaniali ludzie!!!”
– napisał w sieci Donald Trump.
– podsumował.
Alternatywne środki transportu dla mieszkańców Nowego Jorku. Co zaleca MTA?
Dla tysięcy ludzi najważniejsza jest teraz możliwość normalnego funkcjonowania. Dlatego MTA zaleca, by ci, którzy mogą, pracowali w systemie home office. Dla reszty pasażerów zorganizowano specjalne połączenia autobusowe. Kursują one jednak wyłącznie w godzinach największego natężenia ruchu: między 4.30 a 9 rano (kierunek miasto) oraz od 15 do 19 (kurs powrotny). Autobusy odjeżdżają co 10 minut z miejscowości takich jak Huntington, Ronkonkoma, Bay Shore, Hempstead, Hicksville i Mineola. Z Huntington i Ronkonkoma pasażerowie są dowożeni do stacji metra Jamaica-179th St., a z pozostałych miejscowości – na Howard Beach-JFK Airport.
Kolejarze nie odpuszczają. Oskarżają władze o manipulacje
Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa paraliż. Związkowcy twardo obstają przy swoim i zapowiadają, że nie zrezygnują z walki o lepsze warunki. IAMAW i TCU w wydanym komunikacie zarzuciły urzędnikom upolitycznianie sporu oraz ignorowanie trudnej sytuacji materialnej pracowników.
Przedstawiciele kolejarzy zwrócili uwagę, że od czterech lat ich wynagrodzenia stoją w miejscu, mimo rosnącej w regionie Nowego Jorku inflacji i coraz wyższych kosztów życia. Związkowcy podkreślili, że nie oczekują przywilejów, a jedynie uczciwej zapłaty, która pozwoli na normalne funkcjonowanie w obecnej rzeczywistości gospodarczej.
Związkowcy zapewnili, że są otwarci na dialog i pragną jak najszybszego rozwiązania konfliktu, aby móc znów służyć pasażerom z Long Island.
Problemy MTA na LIRR to niestety nie wszystko. Stanowa agencja musi jeszcze poradzić sobie z żądaniami TWU Local 100, czyli potężnego związku zawodowego zrzeszającego 40 tysięcy pracowników nowojorskiego metra i autobusów. Ich dotychczasowy kontrakt zakończył się w sobotę 16 maja. Nie podjęto jeszcze decyzji o proteście, negocjacje są w toku.