Rosja planuje całkowicie zablokować Telegram. Ostrzeżenie przed "cyfrowym GUŁAG-iem"

2026-02-18 12:01

Kreml przygotowuje się do kolejne ograniczenia wolności słowa w rosyjskim internecie. Według doniesień medialnych, już 1 kwietnia popularny komunikator Telegram może zostać zablokowany. Decyzja ta uderzy nie tylko w 90 milionów zwykłych użytkowników, ale również w rosyjską armię, dla której aplikacja stała się kluczowym narzędziem łączności na froncie.

Moskwa, Kreml

i

Autor: Pixabay.com

Koniec Telegramu w Rosji od 1 kwietnia?

Według doniesień, które jako pierwszy opublikował serwis „Baza”, władze w Moskwie zamierzają całkowicie odciąć dostęp do Telegramu z początkiem kwietnia. Komunikator, uznawany dotąd za jedno z ostatnich miejsc względnie swobodnej wymiany informacji, ma podzielić los Facebooka i Instagrama, które wcześniej uznano za organizacje ekstremistyczne. Za operację odpowiada Roskomnadzor, który już teraz oficjalnie spowalnia działanie usługi. Pretekstem do wprowadzenia blokady są oskarżenia wysuwane przez Ministerstwo Cyfryzacji o rzekomą współpracę platformy z obcymi wywiadami oraz ignorowanie żądań usunięcia treści nielegalnych.

Problemy na froncie i w cywilu

Telegram jest w Rosji potęgą – korzysta z niego ponad 90 milionów ludzi, traktując go jako główne źródło wiadomości. Pierwsze symptomy technicznych problemów pojawiły się już w połowie lutego i od tego czasu przybierają na sile. Sprawa ma jednak drugie dno, ponieważ aplikacja jest masowo wykorzystywana przez rosyjskich żołnierzy oraz korespondentów wojennych. Informacja o planowanej blokadzie wywołała konsternację w środowiskach wojskowych, które polegają na tym narzędziu w warunkach bojowych.

„Dla mobilnych grup ogniowych przeznaczonych do walki z dronami Telegram od dawna pozostaje jedynym kanałem komunikacji” — zwrócił uwagę kanał „Dwa Majora”.

Krytyka płynie nawet ze strony środowisk prorosyjskich, które obawiają się utraty możliwości koordynacji działań. Podczas protestów w obronie komunikatora aktywiści głośno wyrażali swój sprzeciw wobec decyzji władz.

„Blokada platform społecznościowych, zwłaszcza Telegramu, pozbawia prorosyjskich działaczy patriotycznych narzędzi niezbędnych do prowadzenia skutecznej wojny informacyjnej” — argumentowali protestujący.

Rządowa alternatywa pod ścisłym nadzorem

Twórca Telegramu, Paweł Durow, nie ma wątpliwości, że działania Kremla mają na celu zmuszenie społeczeństwa do migracji na platformy kontrolowane przez służby. Władze promują państwowy komunikator MAX, który zadebiutował we wrześniu 2025 roku. Prezydent Władimir Putin podpisał specjalną ustawę, która nakazuje preinstalację tej aplikacji na wszystkich sprzedawanych w kraju urządzeniach. Aby zachęcić do przesiadki, operatorzy komórkowi zostali zobowiązani do zapewnienia darmowego transferu danych w ramach korzystania z rządowej aplikacji.

„Zmuszenie obywateli do korzystania z państwowej aplikacji stworzonej do nadzoru i cenzury politycznej” — tak cel tych działań ocenia Paweł Durow.

Eksperci o strategii totalnej izolacji

Analitycy wskazują, że walka z Telegramem to element szerszego planu domknięcia systemu informacyjnego. Centralizacja komunikacji w rękach państwa pozwoli na błyskawiczne wykrywanie nastrojów buntu i manipulowanie przekazem dnia. Jurij Szulipa, dyrektor Międzynarodowego Związku „Instytut Polityki Narodowej”, w rozmowie z nami ocenia te kroki jako budowę totalitarnego systemu nadzoru.

„Dzisiejsze działania Kremla to nie tylko cenzura, to budowa »wojskowego cyfrowego GUŁAG-u«. Rosja ostatecznie wybrała drogę izolacji, próbując odciąć swoich obywateli od wszelkich kanałów komunikacji, których nie może kontrolować w 100%” — mówi w rozmowie z nami Jurij Szulipa.

Ekspert podkreśla, że w rządowych aplikacjach typu MAX czy VK użytkownicy są pozbawieni jakiejkolwiek prywatności, a algorytmy serwują wyłącznie propagandę sukcesu. Rosja kopiuje chińskie rozwiązania, ale dostosowuje je do realiów konfliktu zbrojnego.

„To sygnał, że Moskwa znajduje się na etapie aktywnych przygotowań do długotrwałej konfrontacji militarnej, a wewnętrzna przestrzeń informacyjna musi być w pełni kontrolowana i odizolowana” — podsumowuje Szulipa.