Amerykański przywódca bardzo skrupulatnie analizuje możliwość rozpoczęcia kolejnej fazy działań zbrojnych wymierzonych w Teheran. Informatorzy mający bezpośredni kontakt z gospodarzem Białego Domu twierdzą, że decyzja o ataku może zostać wstrzymana tylko przez nagły postęp w rozmowach dyplomatycznych, na który amerykańska administracja jeszcze liczy.
Piątkowe obrady zgromadziły kluczowe postacie ze szczytów władzy, w tym wiceprezydenta J.D. Vance'a, szefa departamentu obrony Pete'a Hegsetha, dyrektora agencji wywiadowczej CIA Johna Ratcliffe'a oraz szefową personelu Susie Wiles. Głowa państwa otrzymała szczegółowy raport pokazujący, w jakim punkcie utknęły obecne rokowania pokojowe. Uczestnicy narady omówili również ewentualne scenariusze wojskowe, które wejdą w życie po ewentualnym fiasku dialogu.
Czytaj też: Surowe kary za żarty z wojny i Putina. Twórcy lądują w więzieniach lub uciekają z kraju
Z doniesień portalu Axios wynika, że w otoczeniu amerykańskiego lidera odczuwalne jest coraz większe zniecierpliwienie brakiem ustępstw ze strony władz w Teheranie. O ile jeszcze we wtorek prezydent deklarował przed premierem Izraela Benjaminem Netanjahu chęć kontynuowania negocjacji, o tyle w czwartkowy wieczór był już znacznie bliżej wydania rozkazu uderzenia. Według dobrze zorientowanego źródła rozważany jest scenariusz ostatecznej, szybkiej i „decydującej” akcji zbrojnej, która pozwoliłaby mu ogłosić definitywny triumf i zakończenie wojny, chociaż żadne wiążące decyzje jeszcze nie zapadły.
Otwarty konflikt zbrojny między koalicją amerykańsko-izraelską a siłami irańskimi wybuchł 28 lutego. Po kilku tygodniach intensywnych starć, od 8 kwietnia obowiązuje rozejm, który na razie powstrzymuje rozlew krwi. W piątek na terytorium Teheranu pojawili się delegaci z Kataru, którzy próbują pełnić rolę skutecznych mediatorów w tym sporze i doprowadzić do podpisania wiążącego porozumienia.